Notowania na warszawskim parkiecie z każdym dniem coraz bardziej przypominają to, co działo się na rynku przed uformowaniem majowego szczytu i późniejszą dramatyczną wyprzedażą. Uwaga inwestorów skupia się przede wszystkim na kilku największych spółkach, a wśród nich kluczową rolę odgrywa KGHM. Przez dwa miesiące od pierwszej połowy marca WIG20 zyskał ok. 22 proc., teraz od dołka z 13 czerwca wzrósł w znacznie krótszym czasie tylko symbolicznie mniej. To, co różni zwyżkę z ostatnich tygodni od tej rozpoczętej w marcu, to głównie poziom aktywności inwestorów. Wygląda to tak, jakby duża część akcji kupiona w trakcie przeceny z maja i czerwca trafiła w ręce długoterminowych inwestorów, którzy nie spieszę się z wykorzystaniem zdecydowanej poprawy notowań do realizowania zysków. Tę sytuację w jakimś stopniu tłumaczę dane wskazujące na zwiększanie zaangażowania na rynku akcji przez OFE.

Opublikowane wczoraj dane o deficycie handlowym Stanów Zjednoczonych wyraźnie pokazuję, że głównym Źródłem jego wzrostu jest drożejąca ropa. Ujemne saldo wymiany z krajami OPEC pierwszy raz w historii przekroczyło 10 mld USD. W odniesieniu do całkowitego deficytu było to aż 16 proc., czyli najwięcej od jesieni 1997 r. Na początku 2005 r. ten udział sięgał 10,9 proc. Jakie wnioski z tego płynę? Te dane można traktować jako element potwierdzający ogładzanie się koniunktury w amerykańskiej gospodarce. Gdyby nie większe koszty importu paliw majowy deficyt spadłby w porównaniu z kwietniem. Równocześnie rynek ropy wkracza w historycznie najgorętszy okres z punktu widzenia wzrostu cen. Większość inwestorów zakłada zapewne, że letnie miesiące przyniosę wyraźną zwyżkę notowań. Ma to już odbicie w obecnej cenie. Jeśli jednak do niej nie dojdzie, presja na bilans handlowy zmniejszy się, co będzie sprzyjać dolarowi. Jego aprecjacja byłaby przy tym czynnikiem przemawiającym przeciwko kontynuacji hossy na rynku towarów. Bardzo silne zaangażowanie spekulantów w grę na spadek amerykańskiej waluty sugeruje, że jest ona w przededniu silniejszego ruchu w górę.