Jak dowiedział się "Parkiet", Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów dopiero za kilka dni zdecyduje, czy zgodzi się na przejęcie Zakładów Chemicznych Zachem przez Ciech. Wszystko wskazuje na to, że urząd zaakceptuje sprzedaż bydgoskiej firmy, podobnie jak to wcześniej zrobił w przypadku umowy zbycia Organiki-Sarzyny. Do zamknięcia transakcji zakupu 80 proc. obu firm giełdowy Ciech będzie potrzebował jeszcze zgody rządu. Według niepotwierdzonych doniesień, może ją otrzymać dopiero po planowanych na przełom lipca i sierpnia zmianach w kierownictwie Ciechu. Zapytane przez nas biuro prasowe Ministerstwa Skarbu Państwa odpowiedziało, że resort nadal bada dokumenty prywatyzacji firm Wielkiej Syntezy Chemicznej. Czy Zachem dotrwa jej końca? Z naszych informacji wynika, że firma pilnie potrzebuje pieniędzy na bieżącą działalność.

Jest dobrze, a nawet źle?

- Możemy mieć powody do ogromnej satysfakcji, bo wyniki spółki za sześć miesięcy tego roku mówią same za siebie - twierdzi Wojciech Wardacki, prezes Zachemu. Podkreśla, że w pierwszym półroczu tego roku spółka zarobiła ponad 21,14 mln zł, podczas gdy przed rokiem miała ponad 20 mln zł straty. W samym tylko czerwcu zysk netto Zachemu wyniósł 2,83 mln zł (przed rokiem był 8,43 mln zł "pod kreską"). Prezes przyznaje jednak, że "generowane dzisiaj nadwyżki finansowe są kierowane również w dużej mierze na regulowanie przeterminowanych zobowiązań spółki". Z naszych informacji wynika, że sprawa jest poważna. Spółka potrzebuje pilnie ok. 150 mln zł gotówki, aby normalnie funkcjonować (70 mln zł na działalność bieżącą, a ok. 80 mln zł na spłatę zobowiązań). Na koniec maja Zachem miał ok. 22 mln zł zapasów i 91,4 mln zł należności. Tymczasem zobowiązania firmy wynosiły ok. 167 mln zł. Spółce brakowało ok. 53 mln zł kapitału obrotowego. Ponad 80 mln zł wynosiły zobowiązania przeterminowane, jednak w czerwcu ich poziom miał spaść o 13,5 mln zł. O problemach spółki może świadczyć to, że na początku czerwca, jeden z głównych dostawców Zachemu - amerykańska firma Air Products - zagroził spółce rozwiązaniem kontraktu i natychmiastowym wstrzymaniem zaopatrzenia w jeden z podstawowych surowców - TDA - o ile spółka nie ureguluje zobowiązań na kwotę ponad 1 mln USD. Na razie udało się zażegnać zagrożenie. - Dostawy TDA do Zachemu w 2006 r. przebiegają zgodnie z harmonogramem. Zachem nie ma żadnych przeterminowanych zaległości wobec amerykańskiego dostawcy - zapewniła nas prezes Wardacki.

O losy bydgoskiej spółki obawiają się związkowcy, którzy w czerwcu na komisji sejmowej wnioskowali o jak najszybsze zakończenie prywatyzacji. W pismach do Ministra Skarbu Państwa i premiera argumentowali, że spółka pilnie potrzebuje inwestora. Również on - Ciech - obawia się o kondycję przedsiębiorstwa. - Jesteśmy zaniepokojeni sytuacją Zachemu. Jednak do czasu sfinalizowania transakcji, nie będziemy się wypowiadać w tej sprawie - powiedział "Parkietowi" Marek Klat, rzecznik Ciechu.

Nadchodzą zmiany24 lipca i 2 sierpnia mają się odbyć nadzwyczajne walne zgromadzenia akcjonariuszy giełdowej spółki. Głównymi punktami porządków obrad obu walnych są zmiany w zarządzie i radzie nadzorczej. O zwołanie NWZA wnioskował największy akcjonariusz, należąca do Skarbu Państwa Kompania Węglowa, która posiada 36,68 proc. akcji giełdowej firmy. Według doniesień prasowych, zmiany w kierownictwie Ciechu obejmą też funkcję prezesa. Pikanterii sprawie dodaje to, że wśród kandydatów na następców obecnego szefa firmy - Ludwika Klinkosza - wymienia się... Wojciecha Wardackiego. Zapytaliśmy prezesa Zachemu, czy złożono mu propozycję objęcia stanowiska kierowniczego w innych firmach. Zaprzeczył. Czy sam rozważa możliwość ubiegania się o kierownicze stanowisko teraz lub w najbliższej przyszłości? Na to pytanie nie odpowiedział.