Wczorajszy spadek WIG20 o blisko 4,5 proc. otworzy prawdopodobnie dyskusję, czy oznacza koniec trwającego od miesiąca "zasłużonego" odbicia po bezprecedensowej wyprzedaży, czy też jest naturalnym odreagowaniem blisko 20-proc. zwyżki od czerwcowego dołka. Ta dyskusja zapewne trochę potrwa. Z jednej strony przecena z maja i czerwca dała solidne podstawy do oczekiwania na trwalsze przesilenie, z drugiej ostatni wzrost był na tyle duży, że trudno go jednoznacznie traktować jedynie jako odbicie po wcześniejszej wyprzedaży. Pesymistyczne przewidywania znajdują wciąż potwierdzenie w pozostawaniu zarówno WIG20, jak i WIG poniżej linii trendu, opisujących zwyżkę trwającą przez rok od maja 2005 r. Pozytywne oczekiwania wzmacnia to, że przez ostatnie tygodnie znacznie zmalało grono osób, które notują straty na swoich inwestycjach. Zawęziło się ono praktycznie do tych, którzy kupowali akcje, gdy WIG20 był powyżej 3000 pkt.

Oceny przyszłych notowań na naszym parkiecie nie ułatwia to, że w największym stopniu są one uzależnione od sytuacji na światowych rynkach. Jednocześnie przełożenie tego, co się na nich będzie działo, nie jest oczywiste. Można założyć, że spadek cen akcji na świecie będzie osłabiał nasze indeksy. Ale to, czy wyższe notowania towarów w sytuacji utrzymujących się zagrożeń inflacyjnych będą nadal przekładać się na wzrost akcji spółek surowcowych nie jest takie pewne. Z dużym prawdopodobieństwem można przy tym założyć, że pogorszenie sytuacji na rynku towarów negatywnie odbije się na giełdach. Zostanie potraktowane jako kolejny czynnik potwierdzający nadchodzące spowolnienie gospodarcze.

Można przyjąć, że kluczowe znaczenie mają obecnie okolice 2750 pkt dla WIG20. Mniej więcej tutaj wypada połowa białej świecy z 27 czerwca. Tutaj znajdują się minimum z 23 maja - sesji z jednymi z największych w historii obrotami, a także dołki z I kwartału tego roku. Spadek poniżej tej bariery oznaczałby, że znów zdecydowana większość kupujących w tym roku akcje jest pod kreską. To mogłoby ograniczyć ich wiarę w zyski z tych inwestycji i skłonić do sprzedaży.