Od dziewięciu miesięcy na warszawskiej giełdzie notowane są opcje na akcje. Mimo że na rynku tym działa animator - BRE Bank, instrumenty te są praktycznie niedostępne dla inwestorów. Dlaczego?
Obowiązkiem animatora jest kwotowanie dwóch dowolnie wybranych przez siebie serii opcji kupna i dwóch opcji sprzedaży z najbliższym terminem wygaśnięcia i takiej samej liczby serii z dalszym terminem wygaśnięcia.
Co istotne, animator może zmieniać serie opcji, dla których składa zlecenia. Zdarza się więc tak, że inwestor otworzy pozycję odpowiadając na ofertę market makera, a później ma poważny problem z jej zamknięciem przed terminem wygaśnięcia, bo animator przeniósł się na inną serię. W takich sytuacjach z pomocą powinno przyjść "zapytanie o cenę" (request for quotes - RFQ). Jest to funkcja, która umożliwia zapytanie animatora o złożenie ofert na wybranej serii. W przypadku opcji na akcje, animator powinien odpowiedzieć na takie zapytanie (składając swoje zlecenia i utrzymując je w arkuszu przez co najmniej 30 sekund) w godzinach 9.35-10.35 oraz 15.15-15.50.
Dla inwestorów funkcja ta jest bezużyteczna, bo nie ma jej w aplikacjach internetowych, których używają. Do skorzystania z tej możliwości trudno namówić maklerów. Duża część z nich nawet nie wie, że ona istnieje. Gdy w DM BZ WBK okazało się, że tak, to powiedziano nam, że nie jest ona oferowana klientom. - Uruchamianie jej na każde życzenie inwestorów byłoby czasochłonne, a animator i tak na nią nie odpowiada - tłumaczył makler. W tym biurze, podobnie jak w BM BPH, usłyszeliśmy ostatecznie, że "zapytanie o cenę nie jest praktykowane".
W BRE Banku dowiedzieliśmy się natomiast, że w przypadku opcji na akcje animator nie odpowiada na zapytania o cenę, bo ich nie dostaje. Z zapytania o cenę korzystają natomiast maklerzy w DM BOŚ.