Sławomir Kłosowski, poseł PiS i wiceminister edukacji, złożył zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa podczas przygotowań do prywatyzacji Zakładów Azotowych Kędzierzyn (ZAK). Oparł się na informacjach z NIK, która po przeprowadzeniu badania powiązanych z ZAK-iem spółek Chemkol i Silekol sama wcześniej złożyła doniesienie do prokuratury. Wszczęto śledztwo, które jednak zostało umorzone. Teraz sprawą zajął się Kłosowski. Nieprawidłowości dotyczą utworzenia Chemkolu i Silekolu oraz sprzedaży ich udziałów. Wątpliwości budzą również umowy ubezpieczenia majątku ZAK.
Zawiadomienie do prokuratury, które złożył poseł, to kolejny przypadek kwestionowana prawidłowości prywatyzacji Zakładów Wielkiej Syntezy Chemicznej, w tym ZAK-u. Wątpliwości w tej sprawie już kilkanaście dni po wyborze inwestorów firm przez Naftę Polską zgłosił resort skarbu. Zarzuty stawiali też inni posłowie PiS. Niejasności powodują, że do sprzedaży dwóch firm niemieckiej spółce Petro Carbo Chem (do niej ma trafić ZAK) i dwóch giełdowemu Ciechowi jeszcze nie doszło. Nie ma ciągle niezbędnych pozwoleń na transakcje.
Kłosowski podkreślił, że jego celem nie jest wstrzymanie prywatyzacji ZAK. - 100 mln zł za tę spółkę nie jest kosmiczną kwotą, zwłaszcza że ma ona duży udział w rynku nawozów - zaznaczył. Dodał, że również zapowiedziany przez PCC poziom inwestycji w zakładach jest "żaden". PCC obiecał, że zainwestuje w Kędzierzyn 360 mln zł.
- Zaoferowaliśmy najlepsze warunki zakupu zgodnie z przyjźtymi kryteriami - mówi Marzena Ambroziak, doradca zarządu PCC.
PAP