Chińska gospodarka w II kwartale rozwijała się w tempie 11,3 proc., najszybciej od ponad dekady. Przesądził o tym znaczący wzrost inwestycji w czerwcu.
W całym pierwszym półroczu wydatki na środki trwałe w chińskich miastach wzrosły o 31,3 proc. w porównaniu z takim samym okresem ub.r. W pierwszych pięciu miesiącach wzrost ten wynosił 30,3 proc. Produkcja przemysłowa była w czerwcu większa o 19,5 proc.
Ekonomiści spodziewali się wzrostu chińskiego PKB o 10,4 proc., w porównaniu z 10,3 proc. w I kw. Tak znaczne przyspieszenie zwiększa prawdopodobieństwo podniesienia stóp procentowych po raz drugi w tym roku. Można też oczekiwać działań banku centralnego, zmierzających do ograniczenia akcji kredytowej przez banki komercyjne. Chiny mogą również zezwolić na umocnienie kursu juana, by przyhamować napływ pieniędzy wykorzystywanych do finansowania budowy fabryk i kupowania nieruchomości.
Bank Światowy już w kwietniu ostrzegał, że boom inwestycyjny może nadmiernie rozbudować moce wytwórcze, co spowoduje spadek cen i zysków spółek, a skończy się to wszystko ponownym obciążeniem banków złymi kredytami. W takiej sytuacji Bank Światowy nie wyklucza gwałtownego spowolnienia rozwoju Chin, co mogłoby mieć globalne reperkusje, bo tamtejsza gospodarka zużywa najwięcej stali i miedzi, a ropy naftowej mniej tylko od USA.
Z takich zagrożeń zdają sobie sprawę w Pekinie. - Model gospodarczy oparty na nadmiernych inwestycjach i eksporcie nie jest trwały. Rząd będzie zapobiegał inflacji - powiedział rzecznik urzędu statystycznego Zheng Jingping.