Mniejszościowi akcjonariusze czeskiego Unipetrolu bacznie przyglądają się sprzedaży dwóch spółek zależnych koncernu: Kaucuku i Spolany. Ostrzegają, że jeśli firmy te zostaną sprzedane za ceny, które nie będą oddawać faktycznej wartości rynkowej, podejmą kroki prawne przeciw władzom Unipetrolu.

Drobi akcjonariusze Unipetrolu przypominają, że koncern należy w 63-proc. do Orlenu. Wyłączność na negocjacje w sprawie zakupu Kaucuku otrzymała współpracująca z płockim koncernem Firma Chemiczna Dwory z Oświęcimia, zaś w sprawie przejęcia Spolany wyłączność ma należący do grupy Orlenu Anwil. Jakie ceny zaoferowali inwestorzy, jest tajemnicą. Do mediów przedostała się jedynie informacja o ofercie Dworów. Zdaniem czeskiej gazety "Mlada fronta Dnes", oświęcimska firma gotowa jest zapłacić za 100 proc. akcji Kaucuku ok. 150 mln euro.

Zdaniem Stowarzyszenia Akcjonariuszy Mniejszościowych Unipetrolu, godziwa cena za Kaucuk powinna wynosić między 6 a 8 mld koron (210-280 mln euro). Wartość wystawionego na sprzedaż pakietu prawie 82-proc. akcji Spolany oszacowali na 2 do 3 mld koron (70-105 mln euro). W opinii przedstawiciela drobnych inwestorów Michala Goliasa, jeśli Unipetrol pozbędzie się Kaucuku za cenę poniżej 5 mld koron, (175 mln euro), a akcji Spolany za mniej niż 1,5 mld koron (52,7 mln euro), stowarzyszenie uzna to za działanie na szkodę akcjonariuszy. - Zaoferowana przez nas cena była na tyle atrakcyjna, że otrzymaliśmy wyłączność na negocjacje w sprawie zakupu Kaucuku - stwierdził, komentując sprawę, prezes Dworów Dariusz Krawczyk.

Wczoraj na zamknięciu akcje Dworów podrożały o 1,12 proc. do 45 zł, a papiery Unipetrolu - na giełdzie w Pradze - o 0,69 proc., do 196,79 koron.