Polski rząd skierował do CEPANI (belgijskie centrum arbitrażu i mediacji) wniosek w sprawie wyłączenia ze składu trybunału arbitrażowego sędziego Stephena Schwebla. Zastosował siź tym samym do postanowienia belgijskiego sądu powszechnego, który 16 czerwca stwierdził, że organem, który powinien rozpatrywać zażalenie Polski w sprawie Schwebla, jest właśnie CEPANI, a nie sąd powszechny w Belgii.
Trybunał arbitrażowy bada sprawę naruszenia umowy między Polską i Holandią w sprawie wzajemnej ochrony inwestycji. To pokłosie sporu między Skarbem Państwa a Eureko, dotyczącego prywatyzacji PZU. Eureko posiada obecnie ok. 33 proc. akcji PZU. W umowie prywatyzacyjnej z 2001 r. Skarb Państwa zobowiązał się do sprzedaży Eureko dalszych 21 proc. udziałów. Umowa nie została wypełniona do dziś. W zeszłym roku polska strona skierowała powództwo do sądu powszechnego w Belgii w sprawie wykluczenia ze składu trybunału Schwebla. Motywem były zastrzeżenia co do bezstronności sędziego. Według orzeczenia belgijskiego sądu, powództwo zostało skierowane do niewłaściwego organu, tj. do sądu powszechnego, zamiast do CEPANI.
Strona polska, choć spełniła postanowienie belgijskiego sądu, nadal uważa, że właściwym organem do rozpatrzenia sprawy Schwebla jest sąd powszechny. Jak czytamy w komunikacie ministerstwa skarbu, doradca prawny polskiego rządu otrzymał już pismo od prezesa CEPANI, potwierdzające to stanowisko. Gdy CEPANI potwierdzi oficjalnie, że nie jest organem, który powinien rozstrzygać sprawę bezstronności Schwebla, polski rząd ponownie zwróci się do belgijskiego sądu, by ten rozpatrzył zażalenie na sędziego.