Czwartkowa sesja na warszawskiej giełdzie była jedną z nudniejszych w ostatnim czasie. Indeks WIG20 rozpoczęł dzieñ na dużym, bo aż 2,5-proc., plusie. Szampańskie nastroje na otwarciu posiadacze akcji zawdzięczają szefowi Fed Benowi Bernanke, który w środę zasugerował, że stopy w USA nie zostaną podniesione. Stwierdzenie to nie tylko wywołało silny wzrost głównych indeksów w USA, Europie i Azji, ale również zwiększyło atrakcyjność inwestycyjną rynków wschodzących, skąd jeszcze na przełomie maja i czerwca gremialnie odpływał kapitał zagraniczny, powodując przecenę akcji nie obserwowaną od kilku lat.
Po tym wyższym otwarciu
WIG20 przez całą sesję systematycznie wspinał się do góry, kreśląc na wykresie płaską linię. Ostatecznie zakończył on dzień wzrostem o 3,76 proc. (3045,11 pkt).
Sytuacja techniczna na wykresie WIG20 sprzyja kontynuacji wzrostu. Sprzyjała zresztą nawet wtedy, gdy w poniedziałek indeks zamknął się na poziomie 2866,86 pkt. Wciąż jednak znajdował się ponad wsparciami tworzonymi przez lokalny dołek z 5 lipca (2845,06 pkt) oraz 38,2-proc. zniesienie rozpoczętych w czerwcu zwyżek (2860 pkt). W połączeniu z jeszcze aktualnymi sygnałami kupna na podstawowych wskaźnikach, kazało to traktować tę zniżkę tylko jako korektę.
Po wczorajszej sesji sytuacja techniczna dodatkowo się poprawiła. Poprzedzona dużą luką hossy biała świeca jutro nie tylko powinna zachęcać do testu szczytu z 12 lipca (3066,26 pkt), ale i do przełamania tej bariery, co otworzy drogę do majowego szczytu (3347,83 pkt.). Ten wzrostowy scenariusz zostanie zanegowany z chwilą