Interpretując wystąpienie Bena Bernanke, prezesa amerykańskiego banku centralnego, przed tamtejszym Senatem, inwestorzy skupili się na fragmencie mówiącym o możliwym spadku inflacji w przyszłości. To oznacza, że prawdopodobieństwo kolejnych podwyżek stóp procentowych w USA obniżyło się. Nie będzie zatem przyciągania kapitału coraz wyższą rentownością obligacji skarbowych i tym samym odciągania go z rynków wschodzących. Dowód na to dostaliśmy na sesji wczorajszej, kiedy notowania w Warszawie podskoczyły ponad 3 proc. Czy to już ten wzrost, który ponownie zaprowadzi nas w okolice majowych szczytów?
Powody, dla których tempo wzrostu cen w USA będzie wolniejsze, nie są dla akcji korzystne w dłuższym terminie. Szef Fed przyznał bowiem, że stanie się tak także za sprawą wolniejszego tempa wzrostu gospodarczego. Z obecnych 5,6 proc. rocznie (na koniec I kw. 2006 r.) na spaść do 3,25-3,5 proc. w całym 2006 roku. Na razie ochłodzenie koniunktury szczególnie dobrze widoczne jest w sektorze budowlanym. Ten jest jednym z głównych konsumentów miedzi. Cena tego metalu na giełdzie w Londynie z dostawą za 3 miesiące spadła wczoraj poniżej 7,5 tys. USD za tonę. Jaka była reakcja notowań KGHM? Kurs poszedł w górę.
Zwyżka na rynkach wschodzących sprawiła, że zmniejszająca się nierównowaga między tempem wzrostu kursów w tej grupie rynków i giełdami rozwiniętymi, znów zaczęła się powiększać. Różnica między roczną zmianą indeksu dla emerging markets i wskaźnika obejmującego rynki rozwinięte, wyliczanych przez bank Morgan Stanley, wynosi 12 proc. Gdyby porów-
nać indeksy dla Polski i rynków rozwiniętych różnica przekracza 16 proc. Obydwie wartości są zbliżone do średnich obejmujących okres od początku 2003 roku, czyli pokrywający się mniej więcej z ostatnią hossę. Pytanie, czy wobec zwalniającej gospodarki ta różnica jest uzasadniona? Jeśli odpowiedź na to pytanie jest negatywna, to rynki wschodzące, a polski szczególnie (roczna zmiana kursu KGHM to wciąż 200 proc.), narażone będą na wszelkie sygnały potwierdzające tezę Bena Bernanke o obniżaniu tempa wzrostu gospodarczego.