W piątek zakończyły się zapisy na akcje Famuru w transzy indywidualnej. Nie udało nam się ustalić, czy wszystkie walory w tej transzy zostały objęte. W piątek dobiegł też termin budowy księgi popytu, a cenę emisyjną spółka poda w niedzielę. Inwestorzy instytucjonalni mogą zapisywać się na papiery firmy z zaplecza górniczego do środy.
Nie wierzą w zyski
W piątek konferencję prasową w sprawie prospektu emisyjnego Famuru zwołały Zabrzańskie Zakłady Mechaniczne, właściciel giełdowego Kopeksu i największy konkurent Famuru. Zarządzający i właściciele ZZM potwierdzili, że nie zamierzają się wycofać z zarzutów wobec dokumentu emisyjnego siemianowickiej spółki.
Jakie to zarzuty? Według ZZM, zmiana statutu Fazosu (spółka zależna Famuru) została zaskarżona. Może to kosztować Famur około 8 mln zł. Ponadto w prospekcie nie ma informacji o przymusowym wykupie akcjonariuszy mniejszościowych Fazosu i różnicy w wycenie papierów. Famur oferuje im 1,61 zł za walor, a ostatnio kupował akcje po 21,2 zł. Według ZZM, Famur chwali się większymi udziałami w rynku rosyjskim i czeskim, niż ma w rzeczywistości. Ponadto spółka zależna Nowomag, według prospektu emisyjnego, ma większe udziały w rynku polskim niż w rzeczywistości. Jeden z najważniejszych zarzutów dotyczy braku informacji o realnych zagrożeniach związanych z działalnością Famuru, m.in. o ryzyku upadłości w przypadku niepowodzenia emisji (ze sprzedaży akcji firma chce pozyskać maksymalnie 165 mln zł). - Mimo że Komisja Papierów Wartościowych i Giełd nie uznała tych zarzutów za zasadne, my nie zmieniamy stanowiska. Nieprawidłowości, które są w prospekcie, mogą wprowadzać w błąd inwestorów. Prędzej czy później wyjdą na jaw. Famur albo pokaże w przyszłości gorsze wyniki finansowe, albo skoryguje tegoroczną prognozę - mówi Leszek Jędrzejewski, właściciel Zabrzańskich Zakładów Mechanicznych.
Glinik razem z ZZM