W piątek czeski holding Vitkovice, właściciel giełdowego Milmetu, rozpoczął przymusowy wykup akcji. Po uzyskaniu pełnej kontroli nad producentem butli gazowych, zamierza wycofać go z giełdy. W wyniku wezwania sprzed miesiąca, holding Vitkovice zwiększył udział w kapitale Milmetu z 72,7 do 96,4 proc. Część drobnych inwestorów nie oddała swoich walorów. W wolnym obrocie pozostało ich jeszcze 113 tys. (3,6 proc. głosów).

Vitkovice płacą w przymusowym wykupie tyle samo, ile podczas wezwania, czyli 25,43 zł za walor. Właściciele mają czas na rozstanie się z papierami do 26 lipca. Później i tak zostaną one zapisane na rachunku Vitkovic. Ostatnie chwile przedsiębiorstwa na giełdzie zazwyczaj sprzyjają spekulacyjnej grze. Chociaż obrót papierami Milmetu był symboliczny, w ostatnią środę kurs wspiął się na roczne maksimum, osiągając 26,8 zł. W piątek giełda zawiesiła notowania Milmetu. Ostatnim dniem, w którym zawierano transakcje, był 20 lipca. Kurs spadł wtedy o 1 proc., do 26,5 zł. Właściciela zmieniło zaledwie 399 papierów. Każdy, kto kupił tego dnia akcje, w wyniku "wyciskania" na każdej stracił 1 złoty.