Reklama

Stopy to za mało

Szanse na koniec podwyżek stóp w Stanach Zjednoczonych to słaby argument za wzrostem cen akcji

Publikacja: 22.07.2006 08:55

Euforii po środowym wystąpieniu szefa Fedu wystarczyło na jeden dzień. W czwartek indeksy w USA znowu zaczęły iść w dół. Dlaczego zapał kupujących wyczerpał się tak szybko? Reakcja rynków wygląda niemal identycznie, jak w końcu czerwca. Wówczas Fed złagodził nieco ton komunikatu dołączonego do decyzji o podwyżce stóp. Mimo że zmiany w porównaniu z majowym komunikatem były kosmetyczne, to inwestorzy zaczęli prześcigać się w kupowaniu akcji. Także wówczas zapał wyczerpał się jednak bardzo szybko. Nie upłynęły dwa tygodnie, a S&P 500 znalazł się poniżej poziomu, z jakiego "startował" w reakcji na rzekomo pozytywny wydźwięk komunikatu Fedu.

Zmiana oczekiwań

nie pomogła

Zauważmy, jaka ewolucja nastąpiła w oczekiwaniach rynku na przestrzeni ostatnich trzech miesięcy. W połowie maja inwestorzy zaczęli się obawiać, że wbrew wcześniejszym sygnałom stopy procentowe jednak nie przestaną rosnąć. Właśnie tymi obawami tłumaczono wyprzedaż akcji w połowie maja. Pod koniec czerwca sytuacja się diametralnie zmieniła. Fed złagodził ton wypowiedzi, a analitycy spodziewają się, że koniec cyklu podwyżek kosztów pieniądza jest już bardzo bliski. Skoro tak, to dlaczego S&P 500, zamiast powrócić do szczytów z maja (kiedy zaczęto obawiać się kolejnej serii podwyżek), nie zdołał oddalić się zbytnio od czerwcowego dołka? Odpowiedę staje siź jasna, jeśli przytoczymy kluczowe zdanie z ostatniego wystąpienia szefa Fedu: "Jeżeli zgodnie z oczekiwaniami dojdzie do spowolnienia tempa wzrostu gospodarczego, powinno pomóc to w stopniowym ograniczeniu napięć inflacyjnych". Powód możliwego zatrzymania wzrostu stóp w USA jest zatem jasny - jest nim nadchodzący spadek dynamiki gospodarczej. A to oznaczać będzie zapewne mniejszy wzrost zysków spółek. Wygląda więc na to, że inwestorzy nie mają zbytnio powodów do radości. Co z tego, że stopy przestaną rosnąć, skoro gospodarka zwalnia? Jest to zapewne jedyne logiczne wytłumaczenie faktu, dlaczego S&P 500 nie powrócił do majowych szczytów.

Wskaźniki straszą

Reklama
Reklama

Dane gospodarcze faktycznie zaczynają potwierdzać, że tempo wzrostu gospodarczego maleje lub - jak mówi Ben Bernanke - "uspokaja się" ("moderating"). Z punktu widzenia inwestorów fatalnie wręcz wygląda ostatni odczyt wskaźnika wyprzedzającego koniunktury LEI. Pozostaje on zazwyczaj w cieniu innych danych gospodarczych, ale w ostatnich latach doskonale potwierdzał punkty przełomowe koniunktury giełdowej. Mówiąc językiem analizy technicznej, w czerwcu wykres rocznej dynamiki LEI wybił się w dół z trwającej ponad rok konsolidacji. Fakt ten oznacza, że trwa długoterminowy trend spadkowy, zapoczątkowany jeszcze w pierwszej połowie 2004 r., kiedy koniunktura gospodarcza w USA sięgnęła szczytu. Obecnie roczna dynamika LEI jest już niewiele wiźksza od zera (0,7 proc. wobec 9,8 proc. w marcu 2004 r.). To doskonale tłumaczy, dlaczego także roczna dynamika S&P 500 jest ledwo dodatnia.

Te wnioski zdaje się potwierdzać zachowanie krzywej dochodowości amerykańskich obligacji skarbowych. W lutym krzywa wywoływała duże emocje, gdyż doszło do jej odwrócenia - rentowność obligacji 10-

-letnich spadła poniżej rentowności papierów 2-letnich. Taka nietypowa sytuacja w przeszłości niemal zawsze zapowiadała spowolnienie gospodarcze. W kolejnych miesiącach - wraz z szybkim wzrostem rentowności 10-latek - przestano mówić o krzywej. Tymczasem pod koniec maja krzywa na nowo zaczęła się odwracać. Od początku czerwca rentowność 10-latek jest praktycznie cały czas niższa niż zyskowność 2-latek. Być może zatem spowolnienie gospodarki zapowiadane przez krzywą już w lutym wcale nie było błędnym sygnałem. Jak widać, ostatnio zachowanie S&P 500 zaskakująco dobrze pokrywało się z wykresem różnicy (spreadu) między notowaniami 10-latek i 2-latek.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama