Początek ubiegłego tygodnia zapowiadał raczej nudne sesje giełdowe, typowe wakacyjne granie, bez entuzjazmu i przekonania, aby wytrzymać tylko do 16: 20. Rzeczywiście taki scenariusz obowiązywał, poza jednodniowym "wyskokiem". Czwartkowa sesja była zupełnie "z innej bajki": duże obroty, duże wzrosty przy jednoczesnym umocnieniu złotego wskazuję, że po części zagraniczni inwestorzy przypomnieli sobie o naszym istnieniu. Nie liczyłbym na to, że ponownie wchodzi kapitał fundamentalny, raczej to sprawa spekulantów. Wzrost indeksów na warszawskim parkiecie odbywał się w harmonii ze wzrostami indeksów na rynkach światowych (to rzadkość). Z wystąpienia Bena Bernanke ktoś skrzętnie wychwycił i na swoje potrzeby przetworzył informację, że stopy procentowe w Stanach Zjednoczonych nie będą już rosły. Efekt: Bernanke winien jednosesyjnej euforii na światowych rynkach.
Motorem wzrostów tym razem okazały się w głównej mierze banki i TVN. Po dobrych wynikach Millennium oczekiwania w stosunku do tej branży wzrosły. Dalej na tle rynku słabiutko prezentuję się PKN i TP, choć po ostatnich raportach funduszy to już nikogo nie powinno dziwić. W ostatnim czasie raczej fundusze chętniej sprzedaję owe akcje, niż myślę o ich kupowaniu. Na przeciwległym biegunie są natomiast akcje KGHM. Zwiększanie zaangażowania w akcje kombinatu powoduje, że nawet ostatnia duża przecena na rynku surowca nie zachwiała kursem spółki miedziowej, ba, nawet na sesji czwartkowej akcje zyskały 4 proc.! Aż strach pomyśleć, co stałoby się, gdyby cena surowca wzrosła o 5 proc. Takie irracjonalne zachowanie najlepiej pokazuje, kto rządzi na rynku. Przy śladowej obecności zagranicznych inwestorów nasze instytucje krzywdy sobie nie zrobię. Widać to doskonale w ciągu ostatniego miesiąca, kiedy to nasz WIG20 "rozjechał się" z indeksami światowymi. Wygląda na to, że tylko załamanie na rynkach światowych jest w stanie doprowadzić do głębszej przeceny również u nas. Wielka ruletka na GPW trwa w najlepsze, więc przy podejmowaniu decyzji
inwestycyjnych trzeba zdać się na własną intuicję... lub rzucić
monetę.