Po przerwie w minionym tygodniu, kiedy cena aluminium na londyńskiej giełdzie spadła o prawie 8 proc., bieżący tydzień zaczął się od ponownych zwyżek ceny tego metalu. We wtorek na wzrost cen na giełdach surowców przemysłowych miał niewątpliwie wpływ raport Conference Board o niespodziewanym wzroście zaufania amerykańskich konsumentów. Stopa bezrobocia jest w USA najniższa od prawie pięciu lat, dochody Amerykanów rosną, co w sumie powinno ograniczyć negatywne dla gospodarki skutki coraz wyższych cen benzyny i kosztów kredytu. Pozwoli to na łagodniejsze niż pierwotnie oczekiwano spowolnienie tempa wzrostu w USA. A dobra koniunktura tej największej na świecie gospodarki zawsze oddziałuje zwyżkowo na ceny surowców. Podobny efekt mają informacje o zmniejszeniu ich produkcji. A największa na świecie firma aluminiowa Alcoa podała właśnie do wiadomości, że może zamknąć dwa swoje zakłady we Włoszech, jeśli Komisja Europejska nie zgodzi się na przedłużenie stosowania wobec nich preferencyjnych stawek za energię elektryczną. Komisja zarzuca włoskiemu rządowi, że postąpił tak wobec 4 spółek. Energia stanowi jedną trzecią kosztów produkcji aluminium. Zamknięcie tych zakładów oznaczałoby zmniejszenie produkcji o 200 tys. ton rocznie.

Wczoraj po południu za tonę aluminium w kontraktach trzymiesięcznych płacono na Londyńskiej Giełdzie Metali 2525 USD, o 25 USD więcej niż na poniedziałkowym zamknięciu. W miniony wtorek na zamknięciu sesji aluminium kosztowało w Londynie 2535 USD za tonę.