Niespodzianki nie było. Stopy procentowe nie zmieniły się. Jakiej zmiany można by oczekiwać? W przyszłości - i to zapewne nieodległej, jak chcą niektórzy specjaliści -podwyższenia stóp. Nikt, oczywiście, nie liczył na obniżkę. Ale właściwie dlaczego? No tak, koszty pieniądza rosną w innych krajach naszego regionu i niemal na całym świecie. Nasza gospodarka przyspiesza, spada bezrobocie, rośnie produkcja, zwiększają się płace. Na polach schną uprawy. Wiele wskazuje na to, że będzie drożej.
Spójrzmy jednak na to okiem laika. Laik widzi, że drożeje benzyna i w górę idą ceny nieruchomości. Widzi też jednak, że wiele dóbr i usług tanieje - bo jest ich więcej, zarówno krajowych, jak i zagranicznych, a rynek jest bardzo konkurencyjny. Laik, jeśli czyta gazety, wie też, że inflacja jest bardzo niska - od dawna. Ma też od jakiegoś czasu, zwłaszcza jeśli ma na karku kredyty, głębokie przeświadczenie, że Rada Polityki Pieniężnej nie podejmuje "symetrycznych" decyzji. Kiedy inflacja była wysoka, wyższa niż chciałby bank centralny, RPP systematycznie, można nawet rzec - agresywnie podnosiła oprocentowanie. Kiedy inflacja spadała na łeb na szyję - stopy spadały, ale jednak łagodniej. A od dawna nie spadają wcale. Laik głowi się dlaczego, skoro ceny uparcie nie chciały rosnąć, na przekór prognozom i projekcjom, a ożywienie gospodarcze i susza to w gruncie rzeczy nowe zjawiska.
Laik może już przeczuwa, że nawet lekkie drgnięcie wskaźnika cen w górę spowoduje podwyżkę stóp, a później następną i następną. Dlaczego? Powiada się, że symetria jest banalna, że to "estetyka głupców". A w Radzie, jak wiadomo, zasiadają sami mądrale.