O Cash Flow z Dąbrowy Górniczej, pierwszej firmie windykacyjnej, która pojawiła się na warszawskim parkiecie, zrobiło się ostatnio głośno. I to bynajmniej nie za sprawą udanego debiutu giełdowego.
Trupy z przeszłości
Najpierw w mediach pojawiło się doniesienie, że prokuratura zamierza postawić zarzut działania na szkodę spółki Montochem prezesowi i głównemu akcjonariuszowi Cash Flow Igorowi Kazimierskiemu, a także dwóm członkom jej rady nadzorczej: Adamowi Kazimierskiemu i Michałowi Pastuszce. Wszyscy oni swego czasu zasiadali w zarządzie bądź radzie Montochemu. - Uważam się za niewinnego. Do dziś zresztą nie dostałem z prokuratury pisemnego zawiadomienia i uzasadnienia stawianych mi zarzutów - powiedział wczoraj na konferencji prasowej Igor Kazimierski. Zaznaczył też, że zarzuty nie mają nic wspólnego z firmą Cash Flow.
Na tym nie koniec kłopotów firmy windykacyjnej z Dąbrowy Górniczej. Na łamach dziennika "Puls Biznesu" firma Biel Capital, która miała przygotować giełdowy debiut CF, zarzuciła zarządowi spółki, że świadomie wprowadził inwestorów w błąd, nie informując o istnieniu czynnika ryzyka. - Wszystkie te informacje są nieprawdziwe. Mamy tutaj do czynienia z szantażem ze strony firmy, której zgodnie z prawem wypowiedzieliśmy umowę i która jest naszym dłużnikiem - odpiera zarzuty Grzegorz Gniady, wiceprezes CF.
Na poparcie swoich twierdzeń zaprezentował dziennikarzom kopię wyroku sądu rejonowego w Krakowie z 8 grudnia ub.r., który zasądza od Biel Capital na rzecz CF prawie 29 tys. zł. Dziennikarze mogli się też zapoznać z pismem Biel Capital, w którym ta ostatnia domaga się uiszczenia należności za opracowanie prospektu emisyjnego CL. Najciekawszy jest ostatni akapit pisma, w którym Biel Capital grozi, że w przypadku nieuregulowania roszczeń "rozpocznie działania PR, które spowodują, że Cash Flow bździe miał utrudnione pozyskanie kapitału w drodze publicznej emisji akcji albo stanie się to wręcz niemożliwe". - Te wydarzenia wpisują siź w modny ostatnio trend szantażowania i uprawiania czarnego PR wobec spółek chcących pozyskać pieniądze na drodze publicznej oferty. Podobnie było w przypadku emisji akcji spółek Famuru i Action - uważa G. Gniady.