Tak duża różnica między indeksami wynika z tego, że od połowy maja spora grupa firm wypłaciła dywidendy, które nie są liczone przy kalkulowaniu WIG20. To tłumaczy też, dlaczego WIG-Banki ustanowił historyczne maksimum, choć nie udało się to jeszcze żadnemu dużemu bankowi.
Wczoraj szczególnym wzięciem cieszyły się papiery KGHM. Ich notowania podskoczyły o 6,6 proc., do 121 zł. Odpowiadało to 1 pkt proc. wzrostu WIG20. O więcej niż 4 proc. w górę poszły kursy 11 firm z WIG20. Sam indeks zwyżkował o 3,6 proc., do 3186,3 pkt. Mniej chętnych było na akcje małych firm. Grupujący je WIRR zyskał tylko 1 proc. Znajduje się 10 proc. poniżej majowego rekordu.
Przyczyn dużego zainteresowania akcjami największych firm trzeba upatrywać w oczekiwaniach na dobre wyniki za II kwartał. Dotyczą szczególnie KGHM oraz banków. Spółkom paliwowym znów sprzyjają wysokie ceny ropy naftowej.
Na świecie nastroje stopniowo się poprawiają. Wczoraj notowania europejskich spółek wspięły się na najwyższy poziom od 2 miesięcy. Jednak tempo wzrostu cen walorów w Warszawie jest w tym miesiącu znacznie szybsze niż na innych giełdach. Większe zyski niż na GPW można było w lipcu wypracować jedynie w Wenezueli i Egipcie. Generalnie jednak rynki wschodzące nieco straciły w tym miesiącu. Dlatego dobrą koniunkturę w Warszawie trudno tłumaczyć poprawą nastrojów na świecie.
Na dominację krajowego kapitału wskazują też notowania złotego i obligacji. Wczoraj nasza waluta praktycznie nie zmieniła ceny, a obligacje straciły na wartości.