Najdotkliwsza od kilku lat susza trwa w najlepsze. Receptą na ograniczenie strat, powstałych z jej powodu, mogły się okazać dotowane z budżetu ubezpieczenia upraw i zwierząt. Mimo że program dopłat do ubezpieczeń rolniczych miał pierwotnie ruszyć z początkiem roku, ostatecznie subsydiowane polisy oferowane są dopiero od ubiegłego piątku. Nie skorzystają więc z nich ci rolnicy, których dotknęła tegoroczna susza. Czy wysokie temperatury zachęcą pozostałych do zakupu tańszych polis? Nie ma jeszcze danych na ten temat. - Sprzedajemy dotowane ubezpieczenia dopiero od czterech dni, dlatego na razie trudno jest ocenić zainteresowanie tym nowym produktem - mówi Kinga Herma z zespołu relacji z mediami PZU. W programie bierze udział pięć firm: PZU, Warta, Allianz Polska, Concordia Polska i TUW.

Zgodnie z ustawą uchwaloną w lipcu ubiegłego roku, tanie polisy miały być oferowane rolnikom od 1 stycznia 2006 r. Dlaczego tak się nie stało? Po wejściu Polski do Unii Europejskiej, każda pomoc publiczna wymaga zgody Komisji Europejskiej. Ta długo zwlekała z podjęciem decyzji. Ostatecznie, 3 marca br. wydała zgodę, ale zastrzegła, że z ustawy muszą zostać wykreślone ubezpieczenia od ognia i eksplozji ze względu na ich zbyt komercyjny charakter. Prace nad nowelizacją trwały blisko trzy miesiące i w końcu zmieniona ustawa weszła w życie 21 lipca 2006 r.

Jak stanowią nowe przepisy, rolnik zapłaci od 50 do 65 proc. składki na ubezpieczenie. Resztę dopłaci mu państwo. W tegorocznym budżecie zarezerwowano na ten cel 55 mln zł. Pieniądze nie zostaną wypłacone bezpośrednio rolnikom, lecz dostaną je towarzystwa ubezpieczeniowe. Co ważne, wielkość stawek taryfowych jest ograniczona i nie może przekroczyć 3,5 proc. wartości upraw i 0,5 proc. wartości zwierząt.

Ubezpieczenie obejmuje szkody powstałe w wyniku suszy, powodzi, nawałnicy, gradu, lawiny, obsunięcia się ziemi, uderzenia piorunu oraz przymrozków wiosennych.