Do ostatecznej prezentacji projektu budżetu pozostały dwa miesiące, a resort finansów już informuje o kłopotach. Minister Stanisław Kluza przyznał w rozmowie z "Dziennikiem", że planowane na przyszły rok dochody (213,14 mld zł) przeszacowano o 4 mld zł. Informację tę potwierdził także w Brukseli po spotkaniu z komisarzem ds. polityki gospodarczej i pieniężnej Joaquínem Almunią. Minister zapewnił przy tym, że planowany deficyt - 30 mld zł - nie zmieni się, podobnie jak projektowane podwyżki płac. Polska poprosi jednak Komisję Europejską o przesunięcie poza 2007 r. terminu na ograniczenie deficytu finansów publicznych poniżej 3 proc. PKB.
S. Kluza zasugerował, że MF "przestrzeliło" wpływy z VAT i akcyzy. Dochody podatkowe w 2007 r. planowano na 192,63 mld zł, o 20,44 mld zł więcej niż w 2006 r. Teraz resort prognozuje, że tegoroczne wpływy z podatków pośrednich będą o 2,7 mld zł niższe niż plan. W efekcie założenia na 2007 r. okazały się zbyt optymistyczne.
Jest także inna przyczyna przeszacowania. Założenia do budżetu, przygotowane przez Zytę Gilowską, uwzględniały powrót do wyższych stawek akcyzy na benzynę (z obecnych 1,32 zł/l do 1,57 zł/l). S. Kluza zapowiedział tymczasem, że podwyżki nie są już planowane. Swoją wypowiedzią wywołał spore zamieszanie. Jarosław Neneman, wiceminister odpowiedzialny za podatki, utrzymywał bowiem, że akcyza pójdzie w górę od 1 stycznia. Taksa na paliwa stanowi około 45 proc. wpływów akcyzowych. Wycofanie się rządu z podwyżki może więc oznaczać ubytek dla budżetu rzędu 2 mld zł.
Pracownicy MF spekulują, że mniejsze dochody budżetu mogą być efektem wycofania się ministra z niektórych reform generujących dodatkowe dochody. Pośrednio wskazał na to sam S. Kluza. - Teraz, gdy wiemy dokładnie, na jakim etapie są w Sejmie prace nad ustawami podatkowymi, widzimy, że bardziej realistyczna wydaje się wartość 209 mld złotych - powiedział w Brukseli. O tym, jakie ustępstwa szykuje rząd, przekonamy się jednak dopiero we wrześniu. Wtedy MF przedstawi Komisji Trójstronnej precyzyjne plany na 2007 r.
Analitycy nieraz ostrzegali, że założenia co do dochodów są bardzo optymistyczne. Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu, ocenia, że w przyszłorocznym budżecie w dalszym ciągu brakuje około 8 mld zł, po niedoszacowaniu reformy składek ZUS.