Wczorajszą sesję indeksy na Wall Street rozpoczęły od wzrostów. Pretekstem do zwyżki stały się wyniki finansowe oraz opublikowane przed sesją, lepsze od prognoz, dane o czerwcowych zamówieniach na dobra trwałego użytku oraz tygodniowe dane o liczbie nowo rejestrowanych bezrobotnych w USA. Obecny tydzień przyniósł zauważalną poprawę sytuacji technicznej na wykresach głównych amerykańskich indeksów. Również w przypadku najsłabszego ostatnio Nasdaq Composite. Rynek technologiczny spada już od połowy kwietnia br. W efekcie w maju Nasdaq przełamał prawie czteroletnią liniź trendu wzrostowego, wybił się on dołem z dwuletniego klina rosnącego, wygenerował sygnał sprzedaży na tygodniowym MACD, który w czerwcu uzupełnił pierwszym od 2000 roku sygnałem sprzedaży na miesięcznym MACD. W lipcu do tego zestawu niedźwiedzie dodały jeszcze wybicie wykresu tygodniowego poniżej dołka z października 2005 roku. Zanim jednak Nasdaq dalej ruszy na południe, ku poziomowi 1750 pkt, najbliższe tygodnie powinny przynieść niewielkie zwyżki. Taki scenariusz sugeruje obrona średnioterminowego wsparcia, jakie na poziomie 2037,47 pkt tworzy dołek z 12 października 2005 roku, w połączeniu ze wstępnymi sygnałami kupna na niektórych podstawowych wskaźnikach oraz wzrostowymi dywergencjami.
To, jak silny może być ewentualny ruch do góry, w dużej mierze będzie uzależnione od tego, na jakim poziomie Nasdaq zamknie dzisiejszą sesję. Jeżeli stronie popytowej uda się doprowadzić do zamknięcia powyżej 2087 pkt, to byki dostaną jeszcze jeden sygnał kupna. Mianowicie formację gwiazdy porannej na wykresie tygodniowym. Wówczas zwyżka do 2190 pkt (lokalny szczyt z początku lipca) nie byłaby niczym dziwnym. W innym przypadku ewentualne zwyżki powinny się ograniczyć najpierw do testu trzymiesięcz-
nej linii bessy, a później trendu bocznego 2050-2120 pkt. Z uwagi na to, że do jesieni, czyli statystycznie najgorszego okresu na giełdach, zostało jeszcze trochę czasu, to wzrost do 2190 pkt nie jest wykluczony.