Polska powinna zmienić swoje podejście do bezpieczeństwa w energetyce - wynika z raportu Biura Bezpieczeństwa Narodowego, które doradza prezydentowi i wspiera go w podejmowaniu decyzji. Propozycje BBN obejmują m. in.: nowe podejście do dywersyfikacji źródeł gazu i ropy oraz wykorzystanie szansy na większą niezależność. Moglibyśmy ją osiągnąć dzięki dużym zasobom węgla i budowie energetyki atomowej i odnawialnej.

- Rząd preferuje modelową koncepcję dywersyfikacji: gaz z Norwegii, port LNG, dostawy z Rosji plus własne wydobycie - wyjaśnia M. Tatarzyński, z BBN. Jednak zdaniem Biura, takie myślenie o dywersyfikacji można byłoby zmienić. Zamiast liczyć na powstanie rurociągu norweskiego, powinniśmy rozważyć podejście zgodne z unijnym i zaakceptować budowę niemiecko-rosyjskiego rurociągu północnego. Według analityków BBN, umożliwiłoby to zabieganie o większą solidarność energetyczną w UE i integrację europejskiego systemu energetycznego w jeden "system-magazyn", z którego Polska by korzystała. Jednak to rozwiązanie również nie jest bez wad. - Przyłączając się do tego gazociągu, Polska poniosłaby olbrzymie koszty związane z budową podmorskiego odcinka i jeszcze mocniej uzależniła się od dostaw gazu z FR - dodaje M. Tatarzyński.

W przypadku ropy naftowej, oprócz politycznego uzależnienia od zagranicznych dostawców, problemem jest również cena surowca. Dlatego autorzy raportu "Bezpieczeństwo energetyczne Polski" doradzają poszukiwanie innych - tańszych, bezpieczniejszych i mniej "politycznych" surowców. Co to oznacza?

- Wykorzystanie energii atomowej, nowe, "czystsze" technologie spalania węgla oraz inwestycje w energię odnawialną - wyjaśnia "Parkietowi" M. Tatarzyński. Polska dysponuje czterema procentami światowych zasobów węgla. Zdaniem autorów wydanego przez BBN raportu "Bezpieczeństwo energetyczne Polski", nasz kraj powinien uczynić z tego swój atut. Dlatego warto rozwijać np. technologie czystego spalania węgla. Możliwa, chociaż kosztowna, byłaby produkcja paliw płynnych z tego surowca.

Zdaniem BBN, węgiel powinna stopniowo zastępować energetyka jądrowa. Do 2025 roku niezbędne będzie uruchomienie nowych bloków o łącznej mocy ponad 30 GW. Elektrownie jądrowe powinny mieć w tej puli coraz większy udział. Pytani przez "Parkiet" eksperci od atomistyki mówią o konieczności budowy co najmniej czterech reaktorów, z których każdy może mieć moc 1,5 GW. Biuro Bezpieczeństwa Narodowego dodaje jednak, że to rozwiązanie również będzie tworzyło nowe zależności: od dostawców technologii jądrowej, uranu, a nawet od odbiorców odpadów.