Nowojorskie giełdy NYSE, Nasdaq i AMEX będą mieć konkurencję. Za tworzenie rynku akcji wzięła się największa w Stanach giełda opcji Chicago Board Options Exchange (CBOE). Pomogą jej w tym trzy firmy pełniące rolę tzw. maklerów-specjalistów (odpowiadają za utrzymanie płynności w handlu akcjami poszczególnych spółek) na New York Stock Exchange. Van der Moolen Holding obejmie w nowym przedsięwzięciu 18 proc. udziałów, natomiast pozostałe dwie:
LaBranche i Susquehanna International Group, będą mieć po 9 proc. udziałów. Tyle samo przypadnie firmie Interactive Brokers Group, która jest maklerem-specjalistą dla rynku opcji. Sama CBOE obejmie 46 proc. udziałów nowej giełdy, zaś pozostałe 9 proc. czeka na jeszcze jednego partnera.
CBOE Stock Exchange chce wykorzystać ten sam model, który sprawdził się w przypadku opcji, czyli połączyć obrót papierami w systemie elektronicznym z handlem na tradycyjnym parkiecie.
Nowa giełda akcji ma zacząć działać w styczniu. Inwestorzy będą mogli na niej obracać akcjami spółek notowanych na giełdach w Nowym Jorku.
Udział New York Stock Exchange w transakcjach akcjami firm z jej własnego parkietu może więc dalej lecieć w dół. W czerwcu spadł do 75 proc., poziomu najniższego od co najmniej trzydziestu lat (od kiedy zbierane są dane), a może się zmniejszyć do 68 proc. za dwa lata - przewidują specjaliści. Inwestorzy nie czekają, aż NYSE skończy prace nad tzw. rynkiem hybrydowym (ma stanowić połączenie systemu elektronicznego i handlu prowadzonego przez maklerów z parkietu), i przenoszą się na Nasdaq i inne elektroniczne platformy obrotu, gdzie ich transakcje mogą być zrealizowane znacznie szybciej.