Reklama

Kolejne spadki czekają nas jesienią?

Po ponad dwóch miesiącach WIG wrócił w pobliże rekordu z maja. Prezentuje dużą siłę na tle światowych rynków. Fachowcy upatrują jej w solidnych fundamentach gospodarki. Ostrzegają jednak przed nadmiernym optymizmem

Publikacja: 01.08.2006 06:43

Od ustanowienia przez warszawską giełdę czerwcowego dołka upłynęły 32 sesje. W tym czasie zarówno WIG, jak i WIG20 zyskały po ponad jedną czwartą na wartości. Ostatni raz w podobnie szybkim tempie WIG szedł w górę we wrześniu 2003 r. Licząc od drugiej połowy lat 90. wcześniej zdarzyło się to jeszcze cztery razy (w listopadzie 2001 r., w początkach 2000 r., w I kwartale 1998 r. i I kwartale 1996 r.). Zastanawiająca jest nie tylko dynamika ruchu w górę, ale również to, że inwestorzy z ochotą kupują akcje po cenach, które wiosną uznawane były za wygórowane. W maju pojawiały się też głosy o powstaniu spekulacyjnego bąbla. Teraz, choć rynek jest na tym samym poziomie co wtedy, takich opinii nie słychać. Co przez te dwa i pół miesiąca zmieniło się w otoczeniu naszej giełdy? Czy notowaniom grozi powtórka z wyprzedaży.

Fundamenty czy nastroje

W trakcie przeceny z maja i czerwca wskazywano, że nie ma ona uzasadnienia w fundamentach naszej gospodarki. Jest natomiast pochodną nastawienia inwestorów do rynków wschodzących jako całości. - W czasie paniki inwestorzy nie zwracali uwagi praktycznie na żadne racjonalne czynniki. W momencie, kiedy nastąpiło uspokojenie, zaczęli doceniać fundamenty - tłumaczy Wojciech Białek, analityk SEB TFI. W tym względzie polska gospodarka nie ma większych wad - rośnie szybko przy niskiej inflacji. Niski deficyt na rachunku bieżącym zmniejsza wrażliwość naszego kraju na odpływ kapitału. Na świecie brakuje wyraźnych oznak poważnego zwalniania gospodarki już w tym momencie (jednak wskaźniki wyprzedzające, jak choćby koniunktura na rynku nieruchomości w USA, pogarszają się cały czas).

Wtóruje mu Marcin Jabłczyński, analityk CA IB Securities, który mówi: - Inwestorzy mają teraz większą pewność, że otoczenie makroekonomiczne jest w Polsce znacznie lepsze niż na przykład na Węgrzech czy w Turcji. To może powodować, że trafia do nas część kapitału ulokowanego dotąd w innych państwach regionu.

Michał Marczak, analityk DI BRE, przekonuje natomiast, że wzrost to wynik poprawy nastrojów inwestorów, a nie fundamentów. - Wystarczyły us-pokajające wypowiedzi szefa Fed Bena Bernanke?a, że dalsze podwyżki stóp mogą nie być konieczne, by nastrój na rynkach zmienił się o 180 stopni, ze skrajnego pesymizmu do nadmiernego optymizmu - wskazuje M. Marczak. Podkreśla wrażliwość warszawskiej giełdy na sytuację na rynku surowcowym. Ta ustabilizowała się na wysokich poziomach cen, co sprzyja KGHM, PKN Orlen i Lotosowi, mającym w sumie prawie 30-proc. udział w WIG20.

Reklama
Reklama

Czy warto kupować akcje po obecnych cenach?

Specjaliści nie widzą zagrożenia, że osiągnięcie przez warszawską giełdę takich poziomów jak na wiosnę doprowadzi do silnej wyprzedaży. Przestrzegają jednak, że nie jest to dobry czas na decyzje o długoterminowych inwestycjach. - Widać oczekiwania na publikację przez spółki bardzo dobrych wyników za II kwartał. Niewykluczone że na fali euforii tym spowodowanej uda się ustanowić nowe rekordy. Jednak w dalszej perspektywie sytuacja nie wygląda już tak różowo - twierdzi Marcin Jabłczyński. Zagrożenia widzi w tym, że dobre wyniki są już uwzględnione w cenach akcji. Jesienią mogą pojawić się poważne wątpliwości, czy tempo ich poprawy może zostać utrzymane. Dojdzie do tego zagrożenie rozpadem koalicji i niezadowolenie z kształtu budżetu na 2007 r. Zwraca przy tym uwagę, że akcje mają teraz tak samo mało atrakcyjne wyceny jak wiosną.

Inflacja zaniepokoi

Na trudności ze stawianiem prognoz wskazuje Michał Marczak. Sądzi, że wynikają one z niewielkiej aktywności inwestorów. Kwestionuje też jakość wzrostu, o którym często decydują zlecenia koszykowe (jednoczesne kupno wszystkich akcji wchodzących w skład WIG20). - Trudno będzie o nowe rekordy. Sierpień może być jeszcze dobry, ale we wrześniu powrócą obawy przed inflacją - konkluduje analityk DI BRE. Podobny scenariusz kreśli Wojciech Białek. Jego zdaniem, historia pozwala spodziewać się ukształtowania kolejnego szczytu po 5-6 miesiącach od pierwszej górki. Wypadłaby więc wczesną jesienią. To stwarza miejsce na pobic

Komentarz

Tomasz Hońdo

Reklama
Reklama

[email protected]

Warunki na warszawskiej giełdzie cały czas dyktuje gospodarka światowa

Ostatnie dane makroekonomiczne sprawiają, że nasz rynek akcji jest atrakcyjny w porównaniu z wieloma giełdami na świecie. Według szacunków ekonomistów, wzrost PKB w II kw. przekroczył 5 proc., podczas gdy np. w USA wyniósł połowę mniej. Szybki wzrost gospodarczy to większe zyski spółek. Problem polega na tym, że jeżeli sprawdzą się obawy przed spowolnieniem w krajach rozwiniętych, to prędzej czy później nieuchronnie zwolni także polska gospodarka.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama