Od ustanowienia przez warszawską giełdę czerwcowego dołka upłynęły 32 sesje. W tym czasie zarówno WIG, jak i WIG20 zyskały po ponad jedną czwartą na wartości. Ostatni raz w podobnie szybkim tempie WIG szedł w górę we wrześniu 2003 r. Licząc od drugiej połowy lat 90. wcześniej zdarzyło się to jeszcze cztery razy (w listopadzie 2001 r., w początkach 2000 r., w I kwartale 1998 r. i I kwartale 1996 r.). Zastanawiająca jest nie tylko dynamika ruchu w górę, ale również to, że inwestorzy z ochotą kupują akcje po cenach, które wiosną uznawane były za wygórowane. W maju pojawiały się też głosy o powstaniu spekulacyjnego bąbla. Teraz, choć rynek jest na tym samym poziomie co wtedy, takich opinii nie słychać. Co przez te dwa i pół miesiąca zmieniło się w otoczeniu naszej giełdy? Czy notowaniom grozi powtórka z wyprzedaży.
Fundamenty czy nastroje
W trakcie przeceny z maja i czerwca wskazywano, że nie ma ona uzasadnienia w fundamentach naszej gospodarki. Jest natomiast pochodną nastawienia inwestorów do rynków wschodzących jako całości. - W czasie paniki inwestorzy nie zwracali uwagi praktycznie na żadne racjonalne czynniki. W momencie, kiedy nastąpiło uspokojenie, zaczęli doceniać fundamenty - tłumaczy Wojciech Białek, analityk SEB TFI. W tym względzie polska gospodarka nie ma większych wad - rośnie szybko przy niskiej inflacji. Niski deficyt na rachunku bieżącym zmniejsza wrażliwość naszego kraju na odpływ kapitału. Na świecie brakuje wyraźnych oznak poważnego zwalniania gospodarki już w tym momencie (jednak wskaźniki wyprzedzające, jak choćby koniunktura na rynku nieruchomości w USA, pogarszają się cały czas).
Wtóruje mu Marcin Jabłczyński, analityk CA IB Securities, który mówi: - Inwestorzy mają teraz większą pewność, że otoczenie makroekonomiczne jest w Polsce znacznie lepsze niż na przykład na Węgrzech czy w Turcji. To może powodować, że trafia do nas część kapitału ulokowanego dotąd w innych państwach regionu.
Michał Marczak, analityk DI BRE, przekonuje natomiast, że wzrost to wynik poprawy nastrojów inwestorów, a nie fundamentów. - Wystarczyły us-pokajające wypowiedzi szefa Fed Bena Bernanke?a, że dalsze podwyżki stóp mogą nie być konieczne, by nastrój na rynkach zmienił się o 180 stopni, ze skrajnego pesymizmu do nadmiernego optymizmu - wskazuje M. Marczak. Podkreśla wrażliwość warszawskiej giełdy na sytuację na rynku surowcowym. Ta ustabilizowała się na wysokich poziomach cen, co sprzyja KGHM, PKN Orlen i Lotosowi, mającym w sumie prawie 30-proc. udział w WIG20.