Nawet 19 proc. zyskiwały w poniedziałek akcje Bankiera.pl i kosztowały przejściowo 8,45 zł. Ostatecznie na zamknięciu sesji kurs wzrósł o 18,3 proc., do 8,4 zł. To nowe maksimum notowań od debiutu, który miał miejsce 19 czerwca.
Bankier.pl, prowadzący jeden z większych wortali finansowych, nie publikował w ostatnich dniach żadnych informacji, które uzasadniałyby minihossę na jego papierach. Dzisiaj, być może jeszcze przed rozpoczęciem sesji, ujawni natomiast dane finansowe za II kwartał. - Jesteśmy zadowoleni z wyników. Są one bardzo przyzwoite. Nie mogę jednak ujawnić żadnych szczegółów - powiedział wczoraj Tomasz Jażdżyński, prezes internetowej spółki.
Nie można wykluczyć, że poniedziałkowy skok notowań spowodowali gracze, którzy znali już rezultaty spółki lub przewidywali, że okażą się bardzo dobre. Przed rokiem, w okresie kwiecień-czerwiec, Bankier.pl miał 1,7 mln zł przychodów i zarobił prawie 0,15 mln zł.
Prezes Jażdżyński zwrócił uwagę na jeszcze jeden element, który mógł sprawić, że kurs firmy tak nagle "wystrzelił" w górę. - Przez kilka tygodni po debiucie notowania naszych akcji poruszały się w trendzie bocznym. Kurs podlegał minimalnym wahaniom. W tej sytuacji, po okresie konsolidacji, gwałtowne wybicie, w górę lub w dół, jest czymś naturalnym - mówił.
W przypadku Bankiera.pl "północny" kierunek wybicia był dużo bardziej prawdopodobny. Spółka dynamicznie się rozwija. W 2006 r. chce mieć 9 mln zł przychodów i zarobić netto 0,71 mln zł. Rok wcześniej było to odpowiednio: 6,21 mln zł i 0,34 mln zł.