Wczoraj senackie komisje zajęły się sprawą bezpieczeństwa energetycznego Polski. Według parlamentarzystów, projekt budowy gazociągu bałtyckiego oraz dywersyfikacja źródeł dostaw gazu dla naszego kraju wymagają obecnie szczególnej uwagi rządu. Przedstawiciele Senatu uważają również, że w obecnej sytuacji potrzebna jest między innymi zmiana naszego stanowiska wobec Gazociągu Północnego, budowanego przez Niemcy i Rosję.

- O tym, że ma on powstać, wiadomo było od lat - stwierdza Marek Waszkowiak, przewodniczący Komisji Gospodarki Narodowej. - Teraz powinniśmy zneutralizować negatywne skutki jego budowy - wyjaśnia.

Resort gospodarki uważa jednak, że jest za wcześnie na to, aby Polska ostatecznie pogodziła się z faktem powstania Gazociągu Północnego. - Stoimy na stanowisku, że nie leży on w naszym interesie. Dopóki tylko mamy administracyjne i dyplomatyczne środki, będziemy negatywnie opiniować go na forum Unii Europejskiej. Chcemy podkreślić, że ani jego budowa, ani przyłączenie się do tego projektu nie będzie dla Polski korzystne - mówi Krzysztof Stępień, specjalista z zespołu ds. dywersyfikacji dostaw nośników energii, działającego w Ministerstwie Gospodarki. Senator Stefan Niesiołowski uważa, że protesty nic nie dadzą. - Trzeba rozmawiać z Niemcami i Rosją. Polska powinna jak najmniej obrażać się i jak najmniej grozić.

Tomasz Wilczak, wiceminister gospodarki, powiedział senatorom, że chce, aby dywersyfikacja dostaw gazu oparta była na imporcie z Rosji, Norwegii i wydobyciu krajowym. Przypomniał, że PGNiG w czerwcu wystosowało do siedmiu producentów gazu ziemnego w Norwegii zapytania o możliwość współpracy w zakresie długoterminowych dostaw.