To program ważny dla energetyki, ponieważ po raz pierwszy od lat otwarcie mówi się w nim o potrzebie konsolidacji, a także dostosowania firm energetycznych do konkurencji na europejskim rynku. Dokument zakłada obniżenie kosztów wytwarzania, przesyłania i dystrybucji energii elektrycznej, wzrost bezpieczeństwa energetycznego i niezawodności dostaw oraz dalsze ograniczenie wpływu energetyki na środowisko. Jego autorzy wśród najważniejszych problemów polskiej energetyki wymieniają także: wzrost cen energii, kwestie rozwijania i promocji jej odnawialnych źródeł, likwidację ograniczeń rynkowych, przestarzałe moce wytwórcze, a także kwestionowane przez Unię Europejską kontrakty długoterminowe w obecnym kształcie.
Dokument jest dobry i dla branży, i dla rynku. Jednak nawet najlepszy program ma sens dopiero wtedy, gdy jest realizowany? Dlatego mam nadzieję, że wkrótce rząd zdecyduje się na rozpoczęcie połączeń między firmami energetycznymi. Zakończy się przegadywanie przedstawicieli poszczególnych spółek na seminariach i w mediach, kto ma lepszy pomysł na konsolidację, a nawet czy ma ona sens, bo i takie wypowiedzi jeszcze się pojawiają. Zacznie się praca, która - nawet przy dużym pośpiechu - wymaga co najmniej miesięcy. Tylko szybkie decyzje sprawią, że za kilka lat kupimy w Polsce na atrakcyjnych warunkach energię wyprodukowaną w kraju między innymi z rodzimego węgla kamiennego i brunatnego.
Musimy pamiętać, że również w marcu Komisja Europejska przyjęła "Zieloną Księgę" dotyczącą nowej polityki energetycznej Unii Europejskiej. W obu dokumentach (unijnym i rządowym) bardzo podobnie wyglądają główne cele: wzrost konkurencyjności rynku energii, poprawa bezpieczeństwa dostaw energii oraz trwały rozwój energetyki odnawialnej powiązany z ograniczaniem oddziaływania energetyki na środowisko.
Uwaga na ekologiź
Coraz bliżej jesteśmy innej równie ważnej dla energetyki daty: 1 stycznia 2008 roku, kiedy zaczną w Europie obowiązywać surowe normy emisji związków siarki. Już dziś skrupulatnie liczymy wielkość emisji dwutlenku węgla, a za kilka lat jeszcze bardziej będziemy przyglądać się emisji tlenków azotu. Ekologia znacząco wpływa na ceny energii i sądzę, że jej koszty będą coraz większe.Normy, które przyjęliśmy w Traktacie Akcesyjnym oraz dyktowane przez coraz surowsze dyrektywy unijne, nie są korzystne szczególnie dla energetyki węglowej. Mogą też zaszkodzić konkurencyjności naszej gospodarki. Uważam, że jeśli szybko nie rozpoczniemy kosztownego i zakrojonego na szeroką skalę programu odbudowy energetyki i zastępowania starych i nieekologicznych bloków, które wkrótce będziemy musieli wyłączyć, za kilka lat zabraknie w Polsce rodzimej energii, a jej ceny pójdą w górę. Jakie to będzie miało skutki dla gospodarki, nie trzeba tłumaczyć?
Obawiam się, że do dramatycznych wydarzeń, które obserwowaliśmy w kraju 26 czerwca, kiedy po "wypadnięciu" kilku bloków w różnych elektrowniach doszło do komplikacji w krajowym systemie elektroenergetycznym i koniecznych ograniczeń dostaw energii, niestety będzie dochodzić coraz częściej. Po prostu rezerwy mocy, o których opowiadano przez lata, aby powstrzymać inwestycje w branży, są coraz mniejsze, a potencjał polskiej energetyki coraz starszy i nie daje żadnych szans w rywalizacji z nowoczesnymi elektrowniami z UE.