Za akcję producenta prezerwatyw płacono na zamknięciu wczorajszej sesji 52 zł, a w ciągu dnia kurs Unimilu spadł nawet do 51,4 zł. Od zeszłego czwartku cena papierów Unimilu się zmniejsza - jest już o ponad 6,5 proc. niższa.
Wtedy ogłoszono przerwę w nadzwyczajnym walnym zgromadzeniu akcjonariuszy (do 17 sierpnia), które miało m.in. dokonać zmian w radzie nadzorczej.
Analitycy uważają, że zachowania kursu producenta prezerwatyw nie powinno się jednak łączyć z przerwą w NWZA. Ich zdaniem, w ostatnich dniach nie stało się nic, co mogłoby mieć wpływ na wycenę firmy. - Kurs Unimilu podąża za rynkiem. W najbliższym czasie nie należy spodziewać się gwałtownych zmian - twierdzi Michał Majerski, analityk Erste Securities. Eksperci sądzą, że australijski Ansell ogłosi prawdopodobnie kolejne wezwanie na wszystkie akcje Unimilu w drugiej połowie sierpnia, oczywiście po wyższej cenie. Przypomnijmy, że do przyszłego piątku inwestorzy mogą sprzedać australijskiej firmie w wezwaniu akcje po 50 złotych. Jak ustaliliśmy, do tej pory nikt się na to nie zdecydował.
- Wydaje się, iż australijskiemu Ansellowi zależy na przejęciu Unimilu. Jego deklaracja, że nie podwyższy ceny w obecnym wezwaniu, może być elementem taktyki - uważa Michał Majerski.
Zarząd Unimilu stara się zachować neutralność. - Sprzedaż akcji to nie nasza decyzja, tylko akcjonariuszy. Chcemy podkreślić, że nie otrzymaliśmy od Ansella żadnych propozycji o charakterze osobistym - mówi Grzegorz Winogradski, prezes Unimilu.