Giełdy europejskie i amerykańskie w czwartek były zaabsorbowane kosztami kredytu. Stopy procentowe poszły w górę w strefie euro, co nie było żadną niespodzianką i w Wielkiej Brytanii. Bank Anglii spłoszył graczy, gdyż jego decyzja zaskoczyła inwestorów. Na podwyżkę oprocentowania zdecydował się po raz pierwszy od dwóch lat. Zdaniem niektórych inwestorów, teraz prawdopodobieństwo kolejnego ruchu amerykańskich stóp w górę znacznie wzrosło. Nastrojów na giełdach nowojorskich nie poprawiły operator komórkowy Sprint Nextel ani Medtronic, producent rozruszników serca. Obie firmy miały gorsze wyniki kwartalne niż prognozowano. Dotyczyło to także konglomeratu Tyco. Spadki indeksów za oceanem na początku tamtejszych sesji były mniejsze niż wskaźników głównych giełd europejskich. Frankfurt, Paryż i Londyn około 16.30 traciły ponad 1 proc., ale pół godziny później było lepiej. Tuż przed 17.00 najwięcej tracił Londyn (-1,5 proc.). Inwestorzy obawiali się skutków wolniejszego wzrostu gospodarczego i sprzedawali akcje spółek szczególnie na to uwrażliwionych. Zaliczyli do niech niemieckiego giganta Siemensa. Takie firmy jak Unilever, właściciel Knorra i mydlanej marki Dove oraz francuski koncern naftowy Total, traciły z powodu słabszych wyników. Akcje pierwszej spółki spadły o 4,7 proc., a drugiej o 1,5 proc. Szwedzkiemu Ericssonowi (-2,2 proc.), producentowi sprzętu dla sieci telefonii komórkowej, zaszkodził Goldman Sachs, czołowy bank inwestycyjny, który obniżył mu rekomendację. W Azji indeksy rosły, a wyjątkiem były tylko Indonezja, Korea Południowa, Tajwan i chińska giełda w Shenzhen. Jednak regionalny indeks Morgana Stanleya dla Azji i Pacyfiku spadł o 0,1 proc. po uprzedniej zwyżce o 0,5 proc. Po zwiększeniu zysków przez takie firmy jak Mitsubishi Materials i Alumina w górę poszyły akcje innych spółek surowcowych. Zdaniem niektórych analityków ich przyszłość rysuje się w różowych barwach. Drożała też Toyota, ponieważ inwestorzy spodziewali się, że dzisiaj, po zamknięciu sesji w Tokio, ogłosi dobre wyniki.