W wyniku ostatnich spadków WIG20 doszedł do wsparcia ustanowionego przez lukę hossy z 20 lipca. Wsparcie zadziałało, co widać po piątkowej świecy przypominającej młot. Pozytywna wymowa tej formacji sugeruje kontynuację odbicia i testowanie najbliższego oporu, to znaczy górnej połowy czwartkowego czarnego korpusu. Na dłuższą metę bardziej prawdopodobna jest kontynuacja spadków, ponieważ ostatnie sesje przyniosły bardzo wyraźne pogorszenie technicznego obrazu

rynku.

Przełamana została linia trendu wzrostowego obejmująca całą ostatnią falę wzrostową począwszy od 13 czerwca. Linia ta przechodziła przez cztery punkty zwrotne (łącznie z odbiciem z ostatniej środy), więc jej przebicie jest wiarygodnym sygnałem. Padła także bariera w okolicach 3100 pkt, składająca się z poprzedniego szczytu oraz luki hossy z końca lipca. Poza tym na wykresie tygodniowym pojawiła się długa czarna świeca zakrywająca niemal cały biały korpus z poprzedniego tygodnia i tworząca razem z nim negatywną formację zasłony ciemnej chmury. Zresztą cała ostatnia fala wzrostowa budziła wiele wątpliwości, głównie z powodu obrotów, mniejszych niż podczas majowo-czerwcowej fali spadkowej i w dodatku zmniejszających się w miarę wzrostu indeksu. Wszystko to każe liczyć się ze spadkiem nawet w okolice czerwcowego dołka (2450 pkt). Minimalny zasięg spadku wynika natomiast z formacji klina zwyżkującego, która powstała w ostatniej fazie wzrostów. Jej wysokość wynosi około 300 pkt. Po odjęciu tej wartości od poziomu, na którym nastąpiło wybicie z formacji otrzymujemy poziom około

2830 pkt.

W pobliżu tego miejsca znajdują się dołki z 6 i 14 lipca oraz 50-proc. zniesienie całej fali wzrostowej. Perspektywa zniesienia nawet całej ostatniej fali wzrostowej z pewnością nie budzi optymizmu. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę najdłuższy horyzont czasowy, to sytuacja wcale nie wygląda źle. Zakończona właśnie fala wzrostowa wywindowała WIG20 w pobliże historycznego rekordu, a w przypadku WIG spowodowała nawet jego przekroczenie. Może więc okazać się, że mimo rozmiarów hossy korekta przyjmie formę konsolidacji, zamiast bessy, lub krachu. Byłby to objaw siły rynku, oczywiście w długiej perspektywie czasowej.