Krakowski Sąd Okręgowy uchylił wczoraj areszt wobec Grzegorza Ślaka, byłego prezesa Rafinerii Trzebinia i giełdowego Skotanu (po aresztowaniu został odwołany ze stanowiska), oraz Mariana S., dyrektora Urzędu Statystycznego w Krakowie. Obaj mężczyźni wyjdą na wolność po wpłacie poręczeń majątkowych w wysokości - odpowiednio - 500 tys. i 50 tys. zł.
Prokuratura zarzuca im wyłudzenie akcyzy przy obrocie produktami ropopochodnymi. Urząd Kontroli Skarbowej, oszacował, że proceder spowodował około 800 mln zł szkody dla Skarbu Państwa. Podejrzani nie przyznali się do winy. - Nie ulega wątpliwości, że podejrzani zdawali sobie sprawę, do czego wykorzystywane są pochodzące z Rafinerii Trzebinia oleje. Jednak cała sprawa opiera się na dokumentach, więc nie ma potrzeby stosowania aresztu - uzasadniał postanowienie sędzia Tomasz Kudla.
Według prokuratury, Rafineria Trzebinia w latach 2002 - 2004 produkowała komponenty paliwowe, które według Instytutu Technologii Nafty nie spełniały norm wymaganych dla olejów napędowych. Na podstawie jego opinii, Urząd Statystyczny wydawał numer klasyfikacyjny, na podstawie którego urząd skarbowy zwalniał rafinerię z płacenia akcyzy. - Olej Fl, olej Flonaft i olej technologiczny, choć nie spełniały wymogów jakościowych z powodu zanieczyszczenia siarką i zawartości wody, wykorzystywane były jednak jako paliwa. Trafiały do wybranych odbiorców po cenach bez akcyzy. Chętni do kupna byli ustalani na kilka miesięcy wcześniej, czekali w długiej kolejce - powiedział prokurator Jerzy Balicki.
Andrzej Przewrocki, obrońca Grzegorza Ślaka, twierdzi, że zarzuty postawione jego klientowi są bezpodstawne. - Wytwarzanie bezakcyzowych produktów ropopochodnych odbywa się przy pełnej akceptacji Ministerstwa Finansów. Mój klient wystąpił do Instytutu Technologii Nafty oraz Centralnego Laboratorium Naftowego o opinie dotyczące kwalifikacji tych produktów. Obie były zgodne - zaznaczył obrońca. Dodał, że kwestie prawidłowości regulowania przez rafinerię zobowiązań z tytułu akcyzy były też kontrolowane przez firmy audytorskie Ernst&Young, Rodl&Partner oraz PricewaterhouseCoopers.
Prokuratura powołała biegłego. Ten badając skład chemiczny produktów Rafinerii Trzebinia ustalił, że są one paliwami i tak powinny być traktowane. Opinia Centralnego Laboratorium Naftowego jest też przedmiotem śledztwa.