Brytyjski koncern naftowy BP już w niedzielny wieczór zaczął wstrzymywać wydobycie ropy z pola Prudhoe Bay na Alasce, najwiźkszego w USA, gdyż wykryto wyciek z rurociągu transportującego ten surowiec na Zachodnie Wybrzeże. Z tego pola pochodzi 8 proc. produkcji ropy w Stanach Zjednoczonych i do rafinerii trafia z niego codziennie 400 tys. baryłek.
Rurociąg pękł, bo był przerdzewiały. Wiadomość o awarii zelektryzowała uczestników rynku paliwowego, gdyż w środku lata, zwłaszcza w USA, bilans jest zawsze bardzo napięty. Amerykanie urlopy wykorzystują na podróże samochodowe i lotnicze, co w sposób oczywisty zwiększa popyt na benzynę.
W tym roku ropa
zdrożała już o 25 proc.
W sierpniu w USA występują też zazwyczaj zakłócenia dostaw spowodowane atakami huraganów. A od początku roku ropa i tak zdrożała już o jedną czwartą w wyniku przerw w dostawach lub obaw, że do takich przerw dojdzie. Nigeria, największy afrykański producent ropy, zmniejszył wydobycie aż o jedną trzecią po atakach rebeliantów i uprowadzeniach robotników obsługujących tamtejsze instalacje naftowe. Produkcja z meksykańskiego pola Cantarell będzie w tym roku mniejsza o 8 proc.