W minionym tygodniu notowania wskaźnika CRB Futures znów znalazły się powyżej 350 pkt, co oznacza, że na rynku surowcowym jest bardzo drogo. Do majowego rekordu wszech czasów indeksowi, obejmującemu kontrakty terminowe na najpopularniejsze 19 towarów z giełd w Nowym Jorku i Chicago, brakuje zwyżki o niespełna 5 proc. Wczoraj w Nowym Jorku zapachniało (a padł w notowaniach w Londynie) rekordem na rynku ropy naftowej. Surowiec zdrożał o ponad dolara, do 77,25 USD za baryłkę, po tym, jak ze względu na wyciek rurociągu brytyjska firma BP musiała wstrzymać w niedzielę eksploatację pola naftowego Prudhoe Bay na Alasce. Stamtąd pochodzi aż 8 proc. amerykańskiej ropy. Inwestorzy czekali też nerwowo na start notowań na rynku miedzi. Było tak ze względu na zapowiedziany strajk w chilijskiej kopalni Escondida, odpowiadającej za ok. 8,5 proc. światowych dostaw metalu. Strajku załogi, domagającej się podwyżki wynagrodzeń, wprawdzie nie odwołano (miał się rozpocząć wczoraj o 8 rano czasu nowojorskiego), lecz kontrolujący kopalnię australijski koncern BHP Billiton poinformował, że w tej sytuacji sięgnie po zgromadzone zapasy rudy miedzi. To uspokoiło inwestorów. Cena miedzi, wywindowana w piątek do poziomu najwyższego od trzech tygodni, spadła wczoraj w Nowym Jorku o prawie 2 proc., do 3,56 USD za funt.

Wśród innych ważnych surowców o ok. 1,5 proc. zdrożało wczoraj aluminium, a o ok. 0,5 proc. złoto. Indeks CRB Futures rósł po kilku godzinach notowań o 0,47 pkt, do 350,52 pkt, natomiast w skali tygodnia zyskał 0,6 pkt.