Prawie 1,9 mln zł zarobił na czysto w II kwartale giełdowy wykonawca usług instalacyjnych i montażowych. Wynik ten jest o 45 proc. wyższy niż przed rokiem. Przychody Naftobudowy zwiększyły się o 33,6 proc., do 35,2 mln zł. Informacje te przyczyniły się do 5,6-proc. wzrostu kursu podczas wczorajszej sesji (do 13,3 zł).

W całym pierwszym półroczu grupa wypracowała 2,43 mln zł zysku netto, przy sprzedaży na poziomie 58,2 mln zł. W analogicznym okresie zeszłego roku spółka miała jedynie 46 tys. zł czystego zarobku. Przychody wyniosły wtedy 47,6 mln zł. Co spowodowało skokowy wzrost rentowności?

- Złożyło się na to wiele elementów - wyjaśnia Kazimierz Wronkowski, wiceprezes Naftobudowy. Wymienia wśród nich korzystną dla spółki relację euro do złotego. Podpisując kontrakty w europejskiej walucie, przez minione dwa lata firma traciła na różnicach kursowych. Obecnie Naftobudowa zyskuje na tym. W II kwartale odnotowała 0,87 mln zł przychodów finansowych, które pochodziły właśnie głównie z dodatnich różnic kursowych. Przed rokiem było to minus 24 tys. zł.

Naftobudowa podpisuje w tym roku umowy przy znacznie wyższych marżach niż wcześniej. - Jest to wynikiem ożywienia w budownictwie (szczególnie rafineryjnym), a co za tym idzie - zwiększonego popytu na nasze usługi - mówi Kazimierz Wronkowski. - Dodatkowo widać już pozytywne efekty restrukturyzacji spółki - dodaje. Czy można zatem spodziewać się, że wyniki za drugie półrocze będą równie dobre i Naftobudowa zakończy rok zdecydowanie na plusie (w poprzednich dwóch latach spółka notowała ok. 1,5 mln zł straty)? - Wierzę w firmę i wzrost rynku, na którym działa. Na drugie półrocze patrzę z optymizmem - odpowiada wiceprezes.

Efekty wykorzystania 24 mln zł, które Naftobudowa pozyskała w czerwcu z emisji nowych akcji, będą widoczne dopiero w ostatnich miesiącach roku. - Pierwsze zakupy sprzętu będą pod koniec III lub na początku IV kwartału - mówi wiceprezes Wronkowski. Gotówka od inwestorów zwiększyła również m.in. środki obrotowe Naftobudowy.