Stopniowe usuwanie się rynku i nawet zejście nieznacznie pod poziom wtorkowego zamknięcia w pierwszej połowie dnia oraz mocna zwyżka napędzana popytem pochodzącym od arbitrażystów kupujących akcje i sprzedających kontrakty to historia wczorajszej sesji. Trudno z jej przebiegu wyciągać dalej idące wnioski. Trzeba się liczyć, że w momencie obniżenia się bazy na kontraktach terminowych aktywność arbitrażystów doprowadzi do odwrócenia sytuacji - na rynku pojawi się spora podaż. Taka sytuacja wystawia nasz parkiet na większe oddziaływanie rynków zagranicznych. Inwestorzy z rynku terminowego są bardziej podatni na zmiany nastrojów, które odzwierciedlają się w wielkości bazy. Od niej zaś zależy, kiedy zamykane będą pozycje arbitrażystów. Wtorkowa decyzja dotyczące stóp procentowych w USA nie była żadnym przełomem. Tak też została potraktowana przez rynki, na których nie doszło do żadnych większych ruchów. To tylko potwierdza utrzymującą się równowagę sił między obawiającymi się spowolnienia gospodarczego a widzącymi szansę dla giełdy w zakończeniu podwyżek stóp procentowych. Pierwsza grupa ma wciąż w rękach więcej argumentów, ale w krótkim terminie bardziej liczą się nastroje niż fundamenty. Trudnością przy ocenie obecnej sytuacji jest też to, że nawet gdy tempo rozwoju gospodarczego staje się mniejsze, to nadal oznacza ono wzrost gospodarki. Na razie o recesji nikt nie mówi. Obniżające się wyceny amerykańskich i europejskich akcji (zyski poprawiają się szybciej niż rosną kursy) zdają się tworzyć dość sprzyjające warunki do tego, by schłodzenie gospodarki światowej w ograniczonym stopniu odbiło się na cenach akcji.

Warunkiem takiego scenariusza musi być "miękkie lądowanie" w USA, czyli niezbyt silne wyhamowanie gospodarki, któremu towarzyszyłoby szybkie ograniczanie presji inflacyjnej. To oznaczałoby, że niepotrzebne są kolejne podwyżki kosztów pieniądza, a dotychczasowe nie miałyby drastycznych konsekwencji. Jest prawdopodobne, że kolejne sesje będą przebiegać pod znakiem prób oceny przez inwestorów możliwości wystąpienia takiego scenariusza. To sprzyjałoby utrzymaniu stabilizacji notowań.