KPWiG zawiadomiła prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przez Warszawską Giełdę Towarową (WGT). - Otrzymaliśmy pismo 4 sierpnia. Trwa postępowanie sprawdzające - powiedział nam prokurator Maciej Kujawski. Zawiadomienie dotyczy m.in. prowadzenia giełdy towarowej bez zezwolenia oraz działalności "w zakresie obrotu maklerskimi instrumentami finansowymi" (chodzi np. o rozliczane pieniężnie walutowe kontrakty terminowe).

- Jestem zaskoczony. Rozmawiałem wczoraj z przedstawicielami Komisji na temat WGT, ale o zawiadomieniu do prokuratury dowiaduję się dopiero od "Parkietu" - powiedział nam Michał Jerzak, prezes WGT. - Moje zdziwienie jest tym większe, że w 2004 r. powiadomiliśmy KPWiG o działalności, którą prowadzimy, i od tamtej pory nadzorca nie zgłaszał żadnych zastrzeżeń. Gdyby je zgłosił, staralibyśmy się podporządkować - dodał.

Dlaczego przez dwa lata nadzorca nie reagował? - Z wcześniejszych ustaleń wynikało, że spółka prowadziła rynek prywatny, czyli taki, w którym uczestniczy ograniczony krąg podmiotów i na którym udostępniane są tylko notowania historyczne. To nie jest zabronione - powiedział Łukasz Dajnowicz, rzecznik Komisji. Według KPWiG, pojawiły się jednak nowe okoliczności (oferta WGT jest skierowana do nieoznaczonego adresata, a dane o notowaniach są dostępne online), które uzasadniają podejrzenie prowadzenia giełdy towarowej bez licencji. Sprawdzeniem, czy tak jest w rzeczywistości, zajmie się teraz prokuratura.

Kłopoty WGT zaczęły się, gdy weszła w życie Ustawa o giełdach towarowych (kwiecień 2001 r.). Do 1 stycznia 2004 r. dała ona czas firmom prowadzącym giełdę towarową na dostosowanie się do nowych wymogów. WGT wystąpiła o licencję, ale wniosek został odrzucony. Zabrakło w nim m.in. danych osobowych oraz informacji o kwalifikacjach członków zarządów i rad nadzorczych spółek, będących akcjonariuszami WGT. Według Artura Źura, wiceprezesa WGT, takich osób jest ponad tysiąc i zebranie danych od wszystkich było niemożliwe. Komisja zwróciła się już do Ministerstwa Finansów o uchylenie ustawy. Być może uznała, że stawia ona zbyt rygorystyczne wymagania. Z drugiej strony, nadzorca wszczął postępowanie wyjaśniające wobec innych firm, które mają w nazwie "giełdę towarową".