W sali notowań warszawskiej giełdy pojawili się wczoraj przedstawiciele obu krajowych koncernów paliwowych. Jako pierwszy swoje wyniki za II kwartał przedstawił PKN Orlen. Nieco później to samo zrobiła Grupa Lotos. Przedstawiciele obu koncernów mówili niemal jednym głosem - warunki panujące na światowych rynkach paliw nam sprzyjały, ale dobre wyniki to również efekt ciężkiej pracy naszych spółek. Liczą na utrzymanie się korzystnych trendów w kolejnych miesiącach roku.
Gorzej, ale i tak dobrze
Paweł Szymański, członek zarządu Orlenu, przyznał, że jeden z najważniejszych dla wyników grupy parametrów - różnica w cenie ropy Brent i Ural (tzw. dyferencjał) - w minionym kwartale był zdecydowanie wyższy od założeń spółki. Polskie rafinerie przetwarzające ropę rosyjską (Ural) zyskują, gdy różnica w cenach rośnie. W II kw. zwiększyła się o 34 proc. i wyniosła średnio 4,81 USD za baryłkę. Korzystnie kształtowała się również marża rafineryjna, która rok do roku wzrosła o 1,3 proc. i wyniosła średnio 5,65 USD za baryłkę. W efekcie zysk netto grupy PKN Orlen, przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej, był wyższy od średniej prognoz analityków prawie o 18 proc. - wyniósł 881 mln zł. Mimo to i tak był prawie trzykrotnie niższy od rekordowego drugiego kwartału 2005 r., kiedy spółka zarobiła 2,56 mld zł. Zwiększyła się natomiast sprzedaż praktycznie wszystkich produktów, co w efekcie dało wzrost skonsolidowanych przychodów Orlenu do 13,544 mld zł, z 9,955 mld zł przed rokiem. - Jeśli warunki makroekonomiczne, czyli marża rafineryjna i dyferencjał, w trzecim kwartale będą podobne do tych z drugiego, to wyniki PKN Orlen w trzecim kwartale będą porównywalne do osiągniętych przed rokiem - powiedział P. Szymański. Zysk netto grupy PKN Orlen między czerwcem a październikiem 2005 r. sięgnął 980,2 mln zł.
Lotos liczy
na więcej pieniędzy