Reklama

Zeszliśmy w dolinę nadziei

Publikacja: 12.08.2006 09:22

bierność największych inwestorów doprowadziła do sporego rozczarowania

Zapewne większość inwestorów słyszała o wspinaczce giełdowych indeksów po "ścianie strachu". Odwrotnym do tego zjawiskiem jest tzw. schodzenie w "dolinę nadziei". Procesy te raczej odnoszą się do nieco dłuższych okresów niż jedna sesja, ale wczorajsze notowania to przyspieszona prezentacja tego zjawiska.

Nadzieję inwestorom zrobiły poranne publikacje wyników spółek. Wszystkie przekroczyły prognozy analityków i obiektywnie patrząc trudno się do czegoś przyczepić. Wielokrotnie jednak już powtarzałem, że giełda nie jest równaniem z jedną niewiadomą i reakcja na wyniki nie zawsze musi odnosić się do rynkowych prognoz zysków spółek. Potwierdzenie tego inwestorzy mieli niedawno na przełomie lipca i sierpnia, gdy również po dobrych publikacjach rynek nie chciał dalej rosnąć.

Pierwszym ostrzeżeniem, że w piątek może być podobnie, były obroty. Na początku notowań sesja wyglądała tak, jakby nie było żadnych wyników. Nie było widać większych zleceń z funduszy, nawet na PKO BP czy PKN. Bardzo nietypowe zachowanie rynku. Drugie ostrzeżenie, niejako potwierdzenie bierności funduszy, przyszło ze strony koszyków zleceń, które wyciągnęły WIG20 i kontrakty na sesyjne szczyty i dodatkowo rozbudziły nadzieję na euforyczną sesję. Czy koszyki przynoszą

trwałe ruchy? Na to pytanie odpowiedziały już sesja środowa i czwartkowa.

Reklama
Reklama

Od tego momentu rozpoczęły się chińskie tortury. Im dłużej trwała ta bierność popytu ze strony największych funduszy (szczególnie PKO BP i PKN), tym coraz bardziej narastała podaż od inwestorów, których poranne nadzieje zostały zawiedzione. Praktycznie każde spływające zlecenie sprzedaży spychało indeks niżej, bez żadnej obrony kursów. Mało kto, znając przed sesją wyniki, postawiłby choćby orzechy przeciw dolarom na takie rozczarowujące zachowanie wszystkich funduszy. W efekcie kończymy tydzień w fatalnych nastrojach i zakrywamy lukę hossy. Ale czy oznacza to początek głębszej wyprzedaży? Kalendarz nie pozwala

stawiać teraz prognoz, bo w poniedziałek mamy niby-sesję, na której mały kapitał może wyrzeźbić dowolny obraz rynku, a we wtorek świętujemy, podczas gdy w USA będzie ważna sesja (m. in. PPI). Wczoraj był handel bez

największych funduszy, które pokażą swoje zamiary dopiero

od najbliższej środy i ja kierunku na dłużej na razie nie

przesądzam.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama