Razem z Unipetrolem Orlen przejął w zeszłym roku kontrolę nad wieloma firmami czeskiego holdingu, w tym m.in. nad Ceską Rafinerską. To właśnie ta spółka jest właścicielem dwóch największych czeskich rafinerii: w Litvinovie i w Kralupach w zachodniej części kraju. W ręku płockiego koncernu znalazła się pośrednio również firma Paramo, do której należy trzeci, najmniejszy zakład przerabiający ropę w Czechach.
Zapewne wtedy też zrodziła się idea, aby wszystkie rafinerie, które dzięki przejęciu Unipetrolu znalazły się w grupie Orlenu, były zaopatrywane - tak jak zakład w Płocku - w rosyjską ropę. Oznaczałoby to de facto przestawienie na ten surowiec tylko rafinerii w Kralupach, ponieważ dwie pozostałe - w Litvinovie i w Pardubicach - zasiarczoną ropę z Rosji przerabiają już od dawna.
Rozważali, ale zrezygnowali
- Faktycznie rozważaliśmy możliwość przestawienia czeskiej rafinerii w Kralupach na ropę rosyjską - przyznaje w rozmowie z "Parkietem" Dawid Piekarz, rzecznik prasowy Orlenu. - Zdecydowaliśmy się jednak tego nie robić, aby zachować dywersyfikację dostaw i nie uzależniać tej rafinerii od ropy kwaśnej - tłumaczy.
Mimo to sprawa przestawienia Kralup na zasiarczoną ropę stanęła na ostatnim walnym zgromadzeniu akcjonariuszy Ceskiej Rafinerskiej na początku sierpnia tego roku.