Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, Yawal prawdopodobnie będzie chciał kupić tłocznię profili aluminiowych, która należała kiedyś do grupy kapitałowej. Chodzi o Final z Dąbrowy Górniczej. W 2003 r. jej udziały zajął komornik w związku z niespłaconymi kredytami zaciągniętymi w Banku BPH przez Al-Pras (poprzednia nazwa Yawalu). Bank do tej pory jest właścicielem Finalu (poprzez Final Holding).

Jak informuje zarząd Yawalu, właściciel tłoczni nie podjął jeszcze decyzji o sprzedaży firmy. Bank BPH nie komentuje zamiarów, zasłaniając się tajemnicą bankową. Zarząd Finalu również nie chciał wypowiedzieć się dla prasy.

Giełdowa spółka zamierza we własnym zakresie produkować profile, które kupuje teraz od innych firm. Zakup tłoczni miała sfinansować z emisji akcji. Do transakcji miałoby dojść jednak dopiero w przyszłym roku. Tymczasem odległa perspektywa kupna firmy jeszcze się oddala. Piotr Knapiński, prezes giełdowej spółki, przyznał, że Yawal czeka na ruch sprzedającego i nie interesuje się żadnymi innymi tłoczniami.

Wczoraj akcje Yawalu potaniały o 4,6 proc., do 20,9 zł. Inwestorów rozczarowały wyniki kwartalne grupy. Przychody co prawda nieznacznie wzrosły, do 15,14 mln zł z 12,37 mln zł w II kwartale ub.r. Na czysto Yawal zarobił już tylko 0,79 mln zł, w porównaniu z 7,49 mln zł zysku netto przed rokiem, osiągniętym głównie na transakcjach akcjami Pagedu. Mimo słabych danych zarząd podtrzymuje prognozy wyników na ten rok.