Wczorajsza sesja na rynku długu przebiegała w bardzo wakacyjnej atmosferze. Inwestorzy nie przejawiali chęci do handlu, a jedynym impulsem, który zachęcił niektórych do zajęcia długich pozycji, był wzrost na rynkach bazowych. Tutaj sygnałem do zakupów okazała się tym razem niska inflacja w strefie euro. Drugi kolejny dzień głównym czynnikiem podtrzymującym polski dług był więc optymizm na rynkach bazowych. Gdy i jego zabraknie, wzrost rentowności naszych papierów skarbowych wydaje się nieuchronny. Analitycy wprawdzie przekonują, że w lipcu inflacja nie wzrosła, a jej wyższy poziom to jedynie efekt statystyczny, jednak inwestorzy wolą dmuchać na zimne. Wczorajsze notowania papiery dwuletnie OK0808 zakończyły z dochodowością 4,89 proc., pięcioletnie PS0511 - 5,44 proc., dziesięcioletnie zaś DS1015 - 5,64 proc. Dla pięciolatek od dłuższego czasu poziomem wsparcia pozostaje 5,5 proc. Tam za każdym razem (w środę także) uaktywniał się popyt inwestorów. Jednak słabość rynku każe mi przypuszczać, że wkrótce rentowność wzrośnie do poziomów nie widzianych od początku lipca. Dziś o 14.00 GUS poda dane o produkcji, więc zanim zaczniemy weekend, może być całkiem ciekawie.