Z informacji "Parkietu" wynika, że nowy zarząd giełdy zmodyfikował kryteria wykorzystywane do oceny pozycji GPW na tle konkurentów z regionu (giełd z Budapesztu, Pragi i Wiednia). Wcześniej porównując się z tymi giełdami sięgano najczęściej po dane dotyczące liczby notowanych firm, wolumenu obrotów kontraktami terminowymi, wartości obrotów akcjami i kapitalizacji notowanych spółek. Te statystyki stawiały nas zazwyczaj na pierwszej lub drugiej pozycji.

Teraz obroty kontraktami i liczba spółek spadną na drugi plan. Pod uwagę zostaną wzięte dotąd pomijane wskaźniki, takie jak płynność (zdefiniowana jako iloraz obrotów i kapitalizacji) oraz przeciętna kapitalizacja spółki. Pod tym względem, na tle giełd z regionu, tak dobrze już nie wypadamy. Nie uwzględniając narodowych funduszy inwestycyjnych przeciętna kapitalizacja krajowej spółki to tylko 450 milionów dolarów. Na Węgrzech sięga 750 milionów, w Czechach - 1,28 mld a w Austrii aż 1,66 mld dolarów.

Zmianę podejścia potwierdza Ludwik Sobolewski, prezes GPW. Według niego, pozycja warszawskiej giełdy z międzynarodowego punktu widzenia nie jest tak dobra, jak się uważa. - Pozycję regionalną w mniejszym stopniu buduje aktywność w zakresie instrumentów pochodnych, a liczba spółek też nie jest równorzędną kategorią dla pozostałych. Kilka innych ważnych porównań pokazuje, że od pozycji lidera w regionie dzieli nas jeszcze pewien dystans. Dzięki temu wiemy jednak, w jakim kierunku musimy iść - powiedział.