Maciej Kwiatkowski, nowy prezes Centralwings, chce wyprowadzić firmę z Okęcia. Jego zdaniem, działanie na największym i najdroższym lotnisku w kraju nie pozwoli firmie osiągnąć rentowności. - Już przenosimy częściowo działalność do terminalu Etiuda, co obniży koszty działalności, ale to małe oszczędności. Centralwings to tania linia i aby generować zyski, musimy korzystać z naprawdę taniego lotniska - mówi Maciej Kwiatkowski.

Jeśli przewoźnik w tym roku zmieniłby swoją bazę, to zdaniem przedstawicieli spółki zyski mogłyby się pojawić już w 2009 roku. Ten rok na pewno zakończy stratą. Na razie nie wiadomo, jak dużą. Szacunki zakładają, że przychody firmy powinny wynieść około 0,5 mld zł.

Obecnie 50 proc. wszystkich kosztów to właśnie opłaty lotniskowe i paliwowe. Niestety, Centralwings nie ma za bardzo w czym wybierać. Lotnisko w Modlinie, gdzie mogłyby działać tanie linie, od lat jest jedynie pomysłem i nic nie wskazuje, że to się szybko zmieni.

Alternatywą może być Łódź lub inny port regionalny. Ale i tu pojawiają się problemy. Chodzi o duże odległości, jakie musieliby pokonać pasażerowie, oraz to, że większość lotnisk regionalnych wymaga rozbudowy, bo już teraz nie radzi sobie z obsługą pasażerów. - Idealną sytuacją byłoby, gdyby w Polsce było kilkanaście portów lotniczych, konkurujących ze sobą. Przewoźnicy mieliby wybór co do tego, gdzie mogą lądować lub tworzyć bazę - mówi M. Kwiatkowski.

Firma, oprócz poszukiwania portu na swoją bazę, pracuje nad rozwojem siatki połączeń. W 2006 r. Centralwings ma przewieźć ponad 1,3 mln pasażerów. W październiku ruszy 7 nowych połączeń: z Wrocławia do Londynu, Cork, Kolonii i Rzymu, z Krakowa do Cork i z Gdańska do Shannon. - Planujemy też uruchomienie połączenia sezonowego. W grudniu ruszy linia do francuskiego Grenoble. Liczymy, że naszymi klientami na tej trasie będą przede wszystkim narciarze wybierający się w Alpy - wyjaśnia M. Kwiatkowski. Według prezesa Centralwings, rozwój siatki połączeń nie będzie na razie wymagał rozbudowy floty. - W tej chwili mamy 9 samolotów. Jeśli jednak okaże się, że potrzebujemy ich więcej, będziemy nad tym pracować - dodaje prezes.