Półtora miesiąca temu Paweł Tanajno, były wspólnik obecnych szefów giełdowego Actionu, w czasie oferty publicznej dyskredytował dokonania firmy i podawał w wątpliwość jej kondycję finansową. Oferta udała się połowicznie. Action - jeden z największych w Polsce dystrybutorów IT - musiał "zejść" z ceny poniżej wartości minimalnej przyjętej w prospekcie.

Pod koniec lipca, w czasie oferty publicznej Famuru, główny konkurent spółki - ZZM - stwierdził, że w prospekcie emisyjnym producenta maszyn i urządzeń dla górnictwa są liczne nieprawidłowości. Być może z tego powodu akcje Famuru sprzedano po 330 zł - a nie po 360 zł, czyli maksymalnej cenie z widełek.

To tylko ostatnie przypadki. Zgodnie z prawem, kto podaje nieprawdziwe informacje, które mogą szkodzić spółce w ofercie publicznej, może zostać ukarany. KPWiG ma prawo nałożyć grzywnę do 200 tys. zł. W praktyce Komisja jeszcze nigdy nie zastosowała tej sankcji. Być może zdecyduje się na to teraz. Jak wynika z naszych informacji, KPWiG sprawdziła materiał dowodowy, jaki przekazali jej Paweł Tanajno oraz ZZM. - Dowody są słabe, a nawet żadne - dowiedzieliśmy się nieoficjalnie.