Za dwa miesiące odbędą się w KGHM wybory członka zarządu spółki. Ma zostać wskazany przez pracowników miedziowego kombinatu. Sprawa wywołuje duże zainteresowanie wśród związków zawodowych.
- Sekcja krajowa Górnictwa Rud Miedzi NSZZ Solidarność zdecydowanie sprzeciwia się wszelkim wyborom. Zwróciliśmy się do wszystkich pracowników, żeby nie podpisywali żadnych list poparcia ani nie brali udziału w głosowaniu - wyjaśnia Józef Czyczerski, przewodniczący "miedziowej" Solidarności. W oficjalnym oświadczeniu stwierdza, że rekomendowany przez załogę nowy członek zarządu zajmie intratne stanowisko z wysoką pensją i dodatkowymi korzyściami. Tymczasem, zdaniem J. Czyczerskiego, niemożliwe jest równoczesne dbanie o interes pracownika i dbanie o interesy akcjonariuszy. Twierdzi, że te sprawy się wykluczają.
Inną opinię na ten temat ma Związek Zawodowy Pracowników Przemysłu Miedziowego - największy w KGHM. - Powinniśmy się cieszyć, że ustawa o komercjalizacji i prywatyzacji daje możliwość wyboru członka zarządu pracownikom. To nasze prawo. Jestem przekonany, że pracownicy KGHM podzielą nasz pogląd i powołają swojego członka zarządu - wyjaśnia Ryszard Zbrzyzny, przewodniczący ZZPPM. Wskazuje też, że podobne regulacje działają w Niemczech. Przypomnijmy, że ponad rok temu to Wiktor Błądek rekomendowany przez związek R. Zbrzyznego został członkiem zarządu z wyboru pracowników.
Aby wybór członka zarządu okazał się skuteczny, musi on mieć miejsce przy 50 proc. frekwencji załogi KGHM.