Jeszcze w połowie czerwca
WIG20 znajdował się na najniższym poziomie w tym roku, na dnie największego od sześciu lat spadku. Wydawało się wtedy, że niewiele może nas ochronić przed trwalszym pogorszeniem koniunktury. Zryw kupujących okazał się zaskakująco silny - pod koniec lipca
niektóre indeksy (m.in. WIG) otarły się o majowe rekordy. Te dwa
miesiące sprawiły, że punktem odniesienia dla oceny sytuacji na GPW ponownie zaczęły być lata hossy, a nie okresy głębokiego spadku. Porównania pokazują, że sytuacja jest niemal dokładnie w normie - od początku roku WIG20
zyskał 12,6 proc., gdy w latach 2003-2005 na 161. sesji w roku znajdował się średnio 16,4 proc. na plusie. W 2004 roku WIG20 był na 161. notowaniu 8 proc. na