Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo zarabia głównie nie na sprzedaży błękitnego paliwa, tylko ropy. Tymczasem z końcem marca rafineria w Czechowicach należąca do Grupy Lotos, największy odbiorca wydobywanej przez PGNiG ropy (kupił 45 proc. z 616 tys. ton sprzedanej w ubiegłym roku), zakończyła przerabianie surowca. Wcześniej, również z uwagi na zmianę profilu działalności, z zakupu ropy od gazowego potentata zrezygnowała należąca do PKN Orlen Rafineria Trzebinia.
PGNiG musi więc poszukać chętnych na surowiec wydobywany na południu Polski. - Część ropy, którą sprzedawaliśmy Czechowicom, trafia teraz do pozostałych naszych odbiorców - Shella i BP - wyjaśnia w rozmowie z "Parkietem" Beata Kurdelska, dyrektor Departamentu Obrotu Krajowego PGNiG. Reszta jest magazynowana. - Rozmawiamy z kilkoma potencjalnymi odbiorcami ropy, krajowymi i zagranicznymi, którzy chcą kupić surowiec dostarczany wcześniej do Czechowic. Wśród nich są nasi dotychczasowi partnerzy - zapewnia B. Kurdelska. Dodaje, że podpisanie umów sprzedaży surowca powinno nastąpić do końca roku. - Obecnie prowadzimy już pewne dostawy testowe. Jeżeli uda się wkrótce podpisać kontrakty, to utrzymamy planowany na ten rok poziom sprzedaży - ocenia dyrektor Kurdelska. Cyryl Fedorowicz, dyrektor Biura Taryf PGNiG, nie spodziewa się istotnego negatywnego wpływu czasowego zmniejszenia sprzedaży ropy na tegoroczne wyniki finansowe. Na razie niższa sprzedaży ropy obniżyła zysk netto za drugi kwartał w porównaniu z pierwszym. Od kwietnia do czerwca grupa sprzedała o 87 tys. ton, czyli o 54 proc. ropy mniej niż od stycznia do marca.
Chęć zwiększenia zakupu surowca od PGNiG zgłasza PKN Orlen. Na razie należące do niego spółki nabywają niewiele polskiej ropy. Płock od maja kupuje 15 tys. ton, a Jedlicze 2,5 tys. ton miesięcznie. Plany Orlenu przewidują, że Jedlicze mają być rafinerią wyspecjalizowaną w przerobie lokalnej ropy. W perspektywie 3 lat ten zakład miałby rafinować do 40-50 tys. ton surowca rocznie. W Płocku zdolność odbioru ropy wydobywanej przez PGNiG jest ograniczona możliwościami transportu koleją. - Negocjujemy z PGNiG upust cenowy na ropę dostarczaną do Jedlicz, tak aby jej przeróbka bez zniesionej niedawno ulgi transportowej oraz przy konieczności dostaw cysternami samochodowymi była opłacalna - mówi Dawid Piekarz, rzecznik Orlenu. - Jesteśmy przekonani, że przy obecnych kursach ropy można wynegocjować cenę opłacalną dla obu stron - dodaje. Dla PGNiG dostawy do Płocka nie są tak opłacalne jak do położonych bliżej Czechowic, ponieważ koszty transportu koleją ponosi dostawca.
PGNiG szuka odbiorców ropy. Być może zakupy do krajowych rafinerii, ale nie zagranicznych zakładów, zwiększy PKN Orlen. Chce negocjować cenę. - Skala produkcji PGNiG jest za mała, aby zaspokoić potrzeby Możejek - mówi Dawid Piekarz, rzecznik Orlenu.