Jerzy Grzanka to znaczący akcjonariusz Kompapu. Tak przynajmniej wynika z raportów, które spółka publikowała w ciągu ostatnich kilku lat. Wczoraj inwestorzy dowiedzieli się, że to nieprawda.

Kompap poinformował w czwartek, że Jerzy Grzanka - który do 1998 r. był prezesem spółki - sprzedał część akcji już na początku 2000 r. Pozbył się 42 tys. papierów, zmniejszając stan posiadania z 5,26 proc. do 4,94 proc. akcji. Dlaczego spółka zawiadamia o tym dopiero teraz? - Wykryliśmy przez przypadek, drogą prywatną, że pan Grzanka ma mniej niż 5 proc. akcji Kompapu - tłumaczy prezes Wiesław Judycki. Zapewnia, że spółka nie została w terminie powiadomiona o tym przez akcjonariusza. - W naszych księgach nie ma na ten temat żadnej wzmianki - podkreśla. Przypomina jednocześnie, że Jerzy Grzanka nie uczestniczył w walnych zgromadzeniach spółki, więc nie było wcześniej okazji sprawdzić jego stanu posiadania.

- Jestem zaskoczony tą sytuacją - ripostuje Jerzy Grzanka. Zapewnia, że w 2000 r. zawiadomił o swoich transakcjach zarówno giełdę, Komisję Papierów Wartościowych i Giełd, jak i sam Kompap. - Mam na to dowody - dodaje. Dziś już w ogóle nie ma akcji firmy i wycofał się z inwestowania na giełdzie.

Sprawą zajęła się KPWiG. Z jej wstępnych ustaleń wynika, że to nie spółka, a Jerzy Grzanka naruszył obowiązki informacyjne. Do końca wyjaśni to jednak formalne postępowanie. - Pełna i aktualna informacja o znaczących akcjonariuszach spółki publicznej ma dla inwestorów kluczowe znaczenie - mówi Łukasz Dajnowicz, rzecznik KPWiG. Przypomina, że za naruszenie obowiązków informacyjnych grozi akcjonariuszowi kara do 1 miliona złotych. Komisja ma prawo ją nałożyć po przeprowadzeniu postępowania administracyjnego.