Inżynier Mamoń skomentowałby wczorajszą sesję tytułem niniejszego komentarza. Czwarta w tym tygodniu sesja wyglądała niemal dokładnie tak samo. Inwestorów męczy przedłużająca się konsolidacja, a wszelkie zmiany cen wynikają albo z emocji przeniesionych na otwarcie sesji z rynków amerykańskich (reakcja także na wydarzenia na rynku surowców), lub są jedynie efektem niskiej płynności, która w powiązaniu z powszechnymi na GPW koszykami zleceń co jakiś czas przesuwa indeks na nowy poziom marazmu. Największą sztuką ostatnich tygodni było nieuleganie złudnemu wrażeniu, że takie spekulacyjno/arbitrażowe ruchy rozpoczynają jakikolwiek trwalszy trend. Kiedyś pewnie tak się stanie, ale dopóki poważny kapitał nie wróci na warszawski parkiet, to z sesji na sesję takie fajerwerki będziemy mieli co chwila w przeciwną stronę, czego doświadczamy już trzeci tydzień.
A wczorajsza sesja mogła być pierwszą, na której zagraniczni inwestorzy mogli być nieco aktywniejsi. Zamiast tego, władze GPW jakby na złość zaprezentowały statystyki pokazujące wyraźne ograniczenie aktywności zagranicznych funduszy w I półroczu tego roku, co tajemnicą przecież nie było, ale tym bardziej teraz nie jest argumentem zachęcającym do zainteresowania naszym rynkiem globalnych graczy. Fundusze mogła wczoraj rozruszać trochę sprzedaż detaliczna, niemieckie Ifo, czy choćby dane w USA. Wszystkie ww. znowu zostały zignorowane, choć na rynku walutowym te publikacje nie przeszły bez echa.
Kolejna nadzieja dopiero w serii danych makro w przyszłym tygodniu, który jednocześnie będzie przełomem miesiąca, co zawsze wzmaga aktywność inwestorów instytucjonalnych. Wystarczy powiedzieć, że w USA już we wtorek poznamy protokół z ostatniego posiedzenia FOMC oraz wskaźnik zaufania konsumentów, a potem każdego dnia będzie ciekawiej. W środę PKB za II kw., w czwartek Chicago PMI, a piątek zwieńczy raport o bezrobociu wraz z przeniesionym z poniedziałku indeksem ISM. Taka makroekonomiczna bomba musi ruszyć światowymi indeksami, jeśli wziąć pod uwagę, że cały świat (szczególnie emerging markets) czeka na wyjaśnienie zagadki skali spowolnienia amerykańskiej gospodarki. Zwolennikom marazmu pozostaje nadzieja, że wrześniowy długi weekend (4 IX święto) w USA uśpi rynki na kolejny tydzień i reakcja na dane makro będzie znowu ograniczona.