Między 2011 a 2013 rokiem Węgry przyjmą euro - zapowiedział w piątek węgierski minister finansów Janos Veres, powołując się na projekt programu konwergencji, który rząd ma najpóźniej 1 września przedstawić w Brukseli.
Do mechanizmu kursowego ERM-2, stanowiącego przedsionek do strefy euro, Węgry miałyby przystąpić między 2007 a 2009 rokiem - powiedział Veres dziennikarzom. Dodał, że w obecnym kształcie projekt programu konwergencji (opisuje strategię dojścia do tzw. kryteriów z Maastricht, warunkujących przyjęcie wspólnej waluty) pod względem prognoz gospodarczych w znacznej mierze zgadza się z tym, co premier Ferenc Gyurcsany prezentował w minionym tygodniu. Projekt będzie dyskutowany na dwudniowym posiedzeniu węgierskiego parlamentu 31 sierpnia i 1 września (czwartek i piątek), i wtedy też powinien zostać przyjęty.
We wprowadzeniu euro na Węgrzech najbardziej przeszkadza wysoki deficyt budżetowy, który w tym roku może przekroczyć 10 proc. PKB. Tymczasem kryteria z Maastricht mówią o deficycie w wysokości najwyżej 3 proc. PKB.
Opisują też maksymalny poziom inflacji, która na Węgrzech jest coraz wyższa i także może być przeszkodą przy akcesji do strefy. Według agencji informacyjnej MTI, w publikowanym w poniedziałek raporcie bank centralny przedstawi prognozę inflacji na przyszły rok w wysokości 7 proc. (przy czym przejściowo może wzrosnąć nawet do 8,2 proc.). Prognozy rządu są bardziej optymistyczne, bo mówią o inflacji 6,2-procentowej i zapewne takie znajdą się w programie konwergencji.
Ze względu na pędzącą inflację, bank centralny w lipcu niespodziewanie podniósł stopy aż o 0,5 pkt proc., w tym podstawową do 6,75 proc. Rynek przewiduje, że również w poniedziałek zaostrzy politykę pieniężną. Ekonomiści nie są jednak zgodni co do rozmiarów podwyżki: część mówi o ruchu o 0,25 pkt proc. w górę, a inni o 0,5 pkt proc.